Nie tylko Andrzej Gołota poleciał na deski. Strona internetowa jednego ze sponsorów, reklamowana na torsie boksera, poddała się pod naporem zainteresowania internautów i wyświetlała jedynie komunikat „503 Service Unavailable”, aż wreszcie całkiem poległa i przestała w ogóle odpowiadać. Pady serwerów nie są niczym nowym, niejednokrotnie dotykały firm podczas dużych konkursów lub akcji marketingowych. Kilka lat temu także Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy podczas licytacji serduszek odnotowała tak silny wzrost obciążenia, że specjaliści z firmy Sun obsługujący serwery byli przekonani, że stali się ofiarą wybitnie nasilonego ataku DDoS. A tymczasem to „tylko” cała Polska sprawdzała stan licytacji…
Popularnie przeciążenie nieprzygotowanego serwisu nazywa się efektem Wykopu lub Slashdota – czyli masowym wzrostem zainteresowania stroną spowodowanym nagłą publikacją w medium, które przyciągnęło o wiele więcej widzów, niż planowano.
Twórcy serwisów internetowych w małych firmach zazwyczaj nie mają dużego doświadczenia w utrzymywaniu tych serwisów przy życiu podczas intensywnej kampanii marketingowej. Na co dzień taki serwis zazwyczaj działa na słabym sprzęcie lub łączu, albo jest hostowany u operatora, który nie przykłada się do masowego hostingu. Ten obyczaj dotyczy różnych operatorów, włącznie z największymi i najmocniej reklamowanymi, w których najtańsze oferty posiadają ograniczenia – te ograniczenia takie jak np. MaxCGI skutkują niedostępnością strony. Niekiedy ograniczenia te są opisywane głęboko w dokumentacji, a dostawcy nie informują o tym klienta – nawet w hostingu określanym mianem biznesowego. Skutek? Error 503 przy nawet niedużym dodatkowym obciążeniu. Niektórzy operatorzy hostingowi stają się słynni z takich błędów.
A wtedy może się okazać, że inwestycja w reklamę poszła na marne, że przygotowaliśmy sobie antyreklamę. Taką antyreklamę ma coraz więcej firm, które na ślepo zawierzają ofertom masowego hostingu.

Tagi: , , ,