Archiwum kategorii technologia importowana

Ekstremalne warunki pracy

Wykroczenie poza zakres dopuszczalnych warunków środowiskowych niesie ze sobą różne efekty – czasami awarie pojawiają się niespodziewanie i poszukiwanie przyczyny prowadzi do wykrycia zjawisk, których nikt by nie podejrzewał.
Jesienią 1986 r. jeden z programistów, pracownik radzieckiej kolei, napotkał niespodziewane błędy w działaniu niedawno zainstalowanego komputera. W budynku stacji kolejowej niedaleko Świerdłowska (obecnie Jekaterynburg, jeden z najważniejszych kolejowych węzłów komunikacyjnych ZSRR, podobnie jak Skarżysko-Kamienna w PRL) zainstalowano komputer serii SM-1800 do usprawnienia obsługi wagonów.

Komputer w architekturze КР58ОИК80А

Komputer z serii SM-1800, źródło – dorus.ru

Oprogramowanie zostało napisane, zainstalowane, przetestowane i uruchomione produkcyjnie, ale co pewien czas w nocy obserwowano załamania systemu oraz bardzo dziwne błędy. Każdego następnego dnia wszystkie dokładne testy udowadniały, że sprzęt jest sprawny. Programista podejrzewał bardzo rzadki błąd, który mógł się ujawnić w szczególnych okolicznościach, na przykład wyścig. Każde zgłoszenie awarii było udokumentowane, a zatem można było przeprowadzić ręczną analizę zgłoszeń – za pomocą kartki papieru i kalendarza.
Więcej »

Opaska czy zegarek?

Moi redakcyjni koledzy od dawna korzystają ze sportowych zegarków, które zawierają różne czujniki, a nawet odbiornik GPS, zbierają dane i zapisują informacje o kilometrach, które przebiegli lub przejechali rowerem. Gdybym miał wybierać podobne urządzenie, prawdopodobnie wybrałbym taki zegarek:
DSCF2572
To jest Microsoft Band. Oprócz powiadomień o zdarzeniach (SMS, połączenie, a nawet wiadomość z komunikatora internetowego), taki zegarek ma sensor tętna i potrafi także zmierzyć względną ilość promieniowania ultrafioletowego (istotne, gdy znajdujesz się na plaży lub jedziesz rowerem lub biegasz w naprawdę słoneczny dzień).
Dlaczego ten zegarek mi się spodobał? Bo wszystko jest w nim przyporządkowane funkcjonalności – ma proste powiadomienia, jeszcze prostszą obsługę, sportową formę i solidną budowę mechaniczną. Działa bez zastrzeżeń. Nie wymaga żadnych apek instalowanych w samym zegarku i według Microsoftu bez problemu działa ponad dobę.
To pierwszy z oglądanych przeze mnie zegarków sportowych (z prawdziwymi sensorami), który pasuje zarówno do T-shirtu, jak i do garnituru. Działa z Androidem oraz iOS i WP.
DSCF2574
Kupiłbym, ale niestety… Microsoft Band nie jest dostępny w Polsce i nieprędko będzie w sprzedaży. Szkoda, bo koncepcja urządzenia jest naprawdę dopracowana.

Microsoft kopiuje open source

Brzmi to jak zapowiedź strasznego działania, ale tym razem gigant z Redmond wykorzysta coś, co się sprawdziło przez kilka lat i nie jest to kod. Microsoft postanowił w praktyce skopiować model rozwoju znany z jednej z najważniejszych dystrybucji Linuksa – Ubuntu bazującego na Debianie. Ubuntu posiada dwa „wcielenia” – jedno z nich stawia na przetestowany kod, w którym rzadko dodaje się nowe funkcjonalności (jest to wydanie LTS – Long Term Support), a drugie zakłada wprowadzanie nowości technologicznych i szybki rozwój. Tę samą formę zaproponował ostatnio Microsoft w swoim firmowym wydaniu Windows 10: “Long Term Servicing Branch” (odpowiednik funkcjonalny wydań LTS znanych od wersji Ubuntu 6.06) oraz “Current Branch for Business” (odpowiednik funkcjonalny zwykłych wydań o szybkim rozwoju).
Podobnie, jak w Debianie, wersja stabilna (w Debianie stable, w Microsofcie czytaj: komercyjna dla firm) powstanie po testowaniu funkcjonalności przez użytkowników domowych. Z kolei w Ubuntu LTS pozostają starsze wersje aplikacji, dobrze przetestowane, w których usuwa się znalezione błędy – to samo będzie w Windows 10 LTSB.
Ten pomysł mi się podoba – różnicę między wydaniami „szybkimi” a „długoterminowymi” znam dobrze, w praktyce używam do pracy wyłącznie wydań LTS i jeśli będę kupował licencję dla Windows 10, to zakupię wydanie LTSB.

Pułapka i myszy

Podstawowym problemem związanym z płatnościami bezgotówkowymi przy pomocy kart kredytowych są nadużycia, czyli fraudy. Organizacje związane z obsługą kart i wystawcy znają to ryzyko i zarządzają nim, utrzymując nieoficjalnie wskaźnik na poziomie 10bps (czyli straty 10 centów na każde 100USD transakcji). Utrzymują straty na akceptowalnym poziomie. Przypomnę, że w tak wielkim kraju, jak USA, nadal używa się prostych kart z magnetycznym paskiem i akceptuje się transakcje bez obecności karty (MOTO – mail order / telephone order) potwierdzanych jedynie numerem karty oraz datą ważności. Zabezpieczenie takich transakcji jest wręcz prymitywne w porównaniu do znanych w Polsce systemów, które wykorzystują mikroprocesory oraz kod PIN dodatkowo weryfikowany online. Tym bardziej dziwi wysoki poziom nadużyć przy płatnościach Apple Pay, w których korzysta się z protokołu szyfrowanej komunikacji bezprzewodowej, wykorzystuje się tokenizację, w urządzeniach przenośnych tej firmy jest czytnik linii papilarnych, a sam moduł zawierający informacje na przykład biometryczne jest chroniony. Tymczasem poziom nadużyć przy transakcjach via Apple Pay jest bardzo wysoki, w przypadku jednego z wystawców przekracza 600bps – sześć procent ogólnej kwoty transakcji to fraudy. Stoi to w sprzeczności z początkowymi analizami, które zakładały poziom nadużyć rzędu 2-3 bps. Analizy te uwzględniały zastosowane zabezpieczenia i wykorzystywały doświadczenia wystawców kart w innych krajach, takich jak Polska (jesteśmy przecież liderem w bezstykowych płatnościach przy stosunkowo niskim poziomie fraudów). Problem dotyczy jednak nie samego systemu Apple Pay i jego zabezpieczeń technicznych, ale tego, w jaki sposób został on wprowadzony.
Więcej »

Moje doświadczenia z OS X Yosemite

Co pewien czas testuję różne rozwiązania, w tym najnowsze systemy różnych dostawców. Test Windows 10 preview trwa cały czas i ogólne wrażenia są pozytywne. Nie mogę tego jednak powiedzieć o systemie Apple’a. Zarówno Ubuntu 14.04 z interfejsem MATE (początkowo mnóstwo drobnych błędów, ale ogólnie: działa), jak i Windows 10 Preview (jak wyżej) w porównaniu do OS X są stabilne jak skała i działają o wiele lepiej. Pomijam tutaj moje przyzwyczajenie z interfejsem użytkownika (dock to jest coś tylko dla macochistów) oraz problemy ze sprzętem (przegrzewanie się MBP, zażółcenie ekranu tego egzemplarza). Oto moje główne zarzuty wobec OS X Yosemite.
Więcej »

Stara technologia ma nowy cel

Gdy pewna technologia jest przestarzała, z czasem stanie się niszowa. Nieco później może znowu posłużyć, tym razem jednak w zupełnie innym celu. Popularna kiedyś fotografia wykorzystująca procesy chemiczne dziś niemal zupełnie zanikła w masowej kulturze. Jest natomiast nadal popularna wśród artystów, którzy sięgają po właściwy środek przekazu. Podobnie komunikacja za pomocą telegrafii – kiedyś była bardzo popularna, dziś jest niszowa. Właśnie ten sposób komunikacji wykorzystał niecałe pięć lat temu rząd w Kolumbii by przekazać wiadomość do więźniów przetrzymywanych przez partyzantkę FARC na terenach okupowanych.
Posłuchajcie tej piosenki:

Więcej »

Apple OS X Yosemite i dyski SSD

Jeśli korzystasz z ogryzka z systemem Mavericks i używasz dysków SSD innej firmy niż Apple, to nie aktualizuj systemu do Yosemite.
Apple w systemie Yosemite wprowadza obowiązek podpisywania sterowników (kext signing), a zatem dyski SSD firm trzecich nie będą działać – nie da się z nich nawet podnieść systemu jeśli zainstalowałeś narzędzia do obsługi opcji Trim (usprawnia ona pracę dysków SSD przy zapisie). Niestety nie da się zaimplementować obsługi Trim inaczej, niż przez kext, gdyż sterownik AHCI SATA napisany przez Apple jest zamknięty i nieudokumentowany. Żaden z producentów nie może zatem dostarczyć dobrze napisanych i podpisanych sterowników do dysków SSD, gdyż Apple na to nie pozwala.
Problem obsługi dysków SSD szczególnie mocno dotyczy profesjonalistów zajmujących się edycją wideo w programie Final Cut Pro.

W świecie Windows podpisywanie sterowników miała Vista 64 bit (styczeń 2007r, a jeszcze w październiku 2006r. osobiście testowałem RC) i mają do dziś wszystkie wydania Windows 64 bit. Apple wprowadza to zabezpieczenie dopiero teraz.

Na warsztacie – Windows 10 Preview

Gdy tylko Microsoft wydaje testową wersję przeglądową swojego najnowszego systemu, zabieram się do testowania. Tym razem na warsztat wziąłem Windows 10 Technical Preview. Instalację przeprowadziłem w środowisku wirtualnym VMware Player.
Więcej »

Czarna skrzynka dla aplikacji

Niejednokrotnie zdarza się, że aplikacja się załamuje. Wtedy automat lub operator uruchamia aplikację ponownie, ale często się traci przy tym zapisane informacje o pracy oprogramowania. Aby znaleźć przyczynę załamania oprogramowania przeprowadza się dość skomplikowane testy. Proces wykrywania błędów i usuwania problemów z aplikacją można znacznie usprawnić dzięki możliwości najnowszej wersji Javy. Opcja ta nazywa się Flight Recorder. O tej możliwości mówi mój rozmówca: Georges Saab, Vice President of Development, Java Platform w firmie Oracle.

Monitor zasilany bez kabla

Kto nie ma dość kabli zasilających? Otóż oprócz bezprzewodowego ładowania telefonów na targach prezentowano ciekawe rozwiązania do transmisji energii elektrycznej bez użycia przewodów.
W blat stołu można wbudować płaską antenę rezonansową wykonaną w formie folii drukowanej razem z niezbędnym układem inwertera:
DSCF8013
Po stronie odbiornika energii też niezbędny jest obwód rezonansowy dostrojony do tej samej częstotliwości oraz układ prostownika i stabilizatora napięcia. Antena wygląda tak:
DSCF8012
W ten sposób można przy jednej antenie przenieść moc rzędu 50W, co wystarcza do zasilania typowego monitora na biurku.
Jedyny minus – lokalne zakłócenia radiowe w paśmie fal średnich i krótkich. Urządzenie pracuje na częstotliwości około 1,6MHz, a harmoniczne są słyszalne nawet w paśmie 28MHz (osiemnasta harmoniczna).