Archiwum kategorii pulpit

Czy zawsze AJAX jest dobry?

Aplikacje webowe wykorzystujące technologię AJAX mogą zaoferować całkiem ciekawe możliwości swoim użytkownikom. Mogą być wyposażone w dynamiczne formularze, aktywne obiekty, ciekawe elementy graficzne i tekstowe, mogą działać interaktywnie. Niestety zapewnienie spójnego odbioru pracy takiej aplikacji wcale nie jest proste. Wystarczy drobny problem z komunikacją, opóźnienie lub zatrzymanie ładowania jednego ze składników, błąd w jednym z wielu skryptów albo nieprzewidziane przez autorów działania użytkownika, by w stronie mogły pojawiać się błędy. Pół biedy, gdy dotyczy to stron informacyjnych. Niestety ten sam problem dotyczy także niektórych stron transakcyjnych, przykładem może być nowy serwis mBanku.
Więcej »

Apple OS X Yosemite i dyski SSD

Jeśli korzystasz z ogryzka z systemem Mavericks i używasz dysków SSD innej firmy niż Apple, to nie aktualizuj systemu do Yosemite.
Apple w systemie Yosemite wprowadza obowiązek podpisywania sterowników (kext signing), a zatem dyski SSD firm trzecich nie będą działać – nie da się z nich nawet podnieść systemu jeśli zainstalowałeś narzędzia do obsługi opcji Trim (usprawnia ona pracę dysków SSD przy zapisie). Niestety nie da się zaimplementować obsługi Trim inaczej, niż przez kext, gdyż sterownik AHCI SATA napisany przez Apple jest zamknięty i nieudokumentowany. Żaden z producentów nie może zatem dostarczyć dobrze napisanych i podpisanych sterowników do dysków SSD, gdyż Apple na to nie pozwala.
Problem obsługi dysków SSD szczególnie mocno dotyczy profesjonalistów zajmujących się edycją wideo w programie Final Cut Pro.

W świecie Windows podpisywanie sterowników miała Vista 64 bit (styczeń 2007r, a jeszcze w październiku 2006r. osobiście testowałem RC) i mają do dziś wszystkie wydania Windows 64 bit. Apple wprowadza to zabezpieczenie dopiero teraz.

Na warsztacie – Windows 10 Preview

Gdy tylko Microsoft wydaje testową wersję przeglądową swojego najnowszego systemu, zabieram się do testowania. Tym razem na warsztat wziąłem Windows 10 Technical Preview. Instalację przeprowadziłem w środowisku wirtualnym VMware Player.
Więcej »

Najnowszy system Apple a prywatność

Apple zazwyczaj zachowywało dobre podejście do prywatności użytkowników swoich systemów desktopowych. Niestety najnowsze wydanie Yosemite (OS X 10.10) zachowuje się o wiele gorzej od poprzednich. W domyślnych ustawieniach wysyła do Apple’a między innymi wszystko, co użytkownik wpisuje do lokalnej wyszukiwarki Spotlight (dotyczy to wyszukiwania zarówno aplikacji, jak i lokalnego pliku) i do podpowiedzi Safari. Niestety nie są to wszystkie grzeszki najnowszej wersji systemu – zostawia ona także informacje o użytych kontach pocztowych. Część tej informacji z bazy Spotlighta można znaleźć na nośnikach wymiennych. To niepożądane zjawisko można nieco ukrócić, zajmuje się tym projekt fix macosx. Ponieważ z zewnętrznymi serwisami kontaktują się nie tylko składniki systemu operacyjnego, badacze analizują cały generowany ruch sieciowy. Ze wstępnej analizy wyłania się nieciekawy obraz – zjawisko zwane „phone home” wykazuje całkiem sporo różnych aplikacji dla OSX, a sam system tego w żaden sposób nie blokuje. Z niecierpliwością czekam na wyniki badań.

Nowa wersja vSphere

VMware właśnie udostępnia wersję testową swojego narzędzia vSphere. Jest to technology preview, wersja finalna ma się ukazać w przyszłym roku. O samym oprogramowaniu i technologii opowiada Krzysztof Waszkiewicz z VMware.

Testy czy instancja produkcyjna?

Gdy rozmawiam z ludźmi IT, specjaliści z sektora finansowego zawsze wspominają o konieczności dokładnego przetestowania aplikacji w osobnej instancji. Nie rozumiem zatem dlaczego klientom jednego z banków pojawia się wiadomość w serwisie transakcyjnym o treści TEST i tytule TEST?.
mbank-wiadomosc-test
Zatem albo to są testy przeprowadzane na produkcyjnej instancji (wstyd!), albo jest to ślad sprawdzenia podatności przez jakiegoś włamywacza.
Dysponuję kompletnym zrzutem wykonanym dziś, o godzinie 20:07.

Prima Aprilis

Jest taki dzień w roku, kiedy wszelkie newsy traktuje się z dużą uwagą, bo mogą być żartem, kaczką dziennikarską lub pospolitym „wkrętem”.
I tak:

Lista jest oczywiście o wiele dłuższa i bardzo wesoła. Mój kolega przesłał mi link do zasobów na serwerze deweloperskim, gdzie rzekomo znajduje się kod źródłowy Windows 98, oficjalnie opublikowany przez Microsoft na licencji GNU LGPL. W nagłówku pojawiła się informacja:

Tak szybki i prosty system ma spore szanse na rozwój w modelu open source. Po rozwinięciu przez społeczność nowy desktop będzie hostowany w chmurze Azure w bardzo konkurencyjnej cenie.

Niestety firma Microsoft nie potwierdziła tej informacji 😉

Za to dziś nasz dział IT zrobił nam taki dowcip:
arabski_klimat-cut

Trudna droga HTML5 na smartfony

Testowałem niedawno pewną mobilną aplikację webową HTML5, którą znam z wydania desktopowego. Jest to front end do internetowego odbiornika SDR, zainstalowanego na holenderskim uniwersytecie w Twente. Wersja stacjonarna ma dość ciekawą własność – na niej załamuje się przeglądarka Safari w większości iPhone’ów – testowałem na 4S *), 5 i 5S. Z kolei wersja mobilna nie działa poprawnie, dźwięk jest przerywany, o płynności wyświetlania nie ma co marzyć. Z kolei na Androidzie w wersji mobilnej obsługiwany jest jedynie Firefox, ale nie ma dźwięku. Po włączeniu w przeglądarce „opcji stacjonarnej”, dźwięk działa, ale tak samo źle, jak na iPhonie.
DSCF8084

Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale one jedynie potwierdzają regułę – HTML5 to prawdziwa droga przez mękę. Alternatywą byłby oczywiście Flash, który działa świetnie w Motoroli Droid 2 i większości Samsungów z Androidem, daje się założyć także na innych smartfonach, o ile mają starszą wersję Androida niż KitKat. Niestety jest to platforma skazana na wymarcie na smartfonach.
Być może szansę miałaby Java, ale jak dotąd nikt nie napisał sensownego JRE dla Androida, by móc tam uruchomić aplety.
Produkty Apple’a tu odpadają całkiem z racji na sztuczne ograniczenia platformy – zgodnie z umową licencyjną nie ma możliwości uruchomienia żadnego interpretera ani środowiska uruchomieniowego dla innego języka.
Nic dziwnego, że nadal mamy mnóstwo różnych „apek” i nie doczekaliśmy się żadnego powszechnego standardu bardziej zaawansowanych aplikacji webowych.

edit – oczywiście chodziło o iPhone’a 4S (napisałem początkowo 4GS – przepraszam za pomyłkę). Testowałem praktycznie każdy z iPhone’ów, żaden z nich nie spełniał moich potrzeb. Tak na marginesie – na mobilnej wersji WebSDR z Twente załamuje się przeglądarka Safari i prawdopodobnie ten błąd da się wykorzystać. Być może właśnie na podstawie tych doświadczeń powstanie nowa wersja jailbreakme.com.

Następca Nokii E72

Prawie trzy lata temu zastanawiałem się nad nową platformą, która mogłaby zastąpić zabitego przez Nokię Symbiana. Rozważałem BlackBerry, a także nowoczesne smartfony z systemem Android, ale wszystkie dzisiejsze dotykowe telefony miały jedną istotną wadę – krótki czas pracy na jednym ładowaniu akumulatora. Jeden dzień to jest zdecydowanie za mało. Posiadacze iPhone’ów narzekali na to, że ich smartfon nie przetrwał nawet jednego dnia, rekord pobił iPhone redaktora naczelnego – błąd w oprogramowaniu firmy Apple sprawił, że czas pracy nie przekraczał czterech godzin. Samsungi Galaxy były tylko trochę lepsze, bo i tak trzeba było je ładować codziennie.

Wszystko wskazuje na to, że znalazłem telefon, który może godnie zastąpić Nokię E72.

Oto dowód:
bateria Krueger&Matz Drive
Producent zastosował bardzo rozsądne podejście. Skoro nie można sprawić, by smartfon pobierał mniej energii, to trzeba go wyposażyć w akumulator o właściwej pojemności. Tutaj zastosowano aż 4000mAh. Żaden z testowanych przeze mnie uprzednio smartfonów nie mógł się pochwalić takim czasem działania!

Warunki testów oddawały rzeczywiste wykorzystanie – jedna karta, sieć 2G, normalne wykorzystywanie telefonu, w tym synchronizacja trzech kont pocztowych, komunikator internetowy i przeglądarka, słuchanie muzyki na słuchawkach. Jak widać na wykresie, w ciągu trzech dni nie ładowałem telefonu ani przez chwilę.

Dlaczego nie ma tagu „technologia importowana”? Bo smartfon ten powstał dla polskiej firmy.

Awaria dysków

Awaria dysku twardego nie jest niczym niezwykłym, niezależnie od technologii, producenta, pojemności, szybkości czy interfejsu. Badania w tym kierunku prowadzono dość dawno, jedna z prób objęła sto tysięcy napędów (Wykład: Disk failures in the real world: What does an MTTF of 1,000,000 hours mean to you?, autorzy: Bianca Schroeder i Garth A. Gibson z wydziału informatyki na uniwersytecie Carnegie Mellon), podobne badania regularnie prowadzą firmy NetApp oraz Google. Wnioski nie są zachęcające – we wszystkich badaniach współczynnik AFR (Annualized Failure Rate) znacząco przekracza deklarowany przez producenta. Nie ma istotnej korelacji między dyskami różnych producentów, ale jest istotna zależność między wiekiem dysku, a jego obciążeniem.
badania_google1
Moje doświadczenia z dyskami potwierdzają zarówno częste awarie nowych dysków, jak i silną korelację awarii między dyskami z tej samej serii produkcyjnej. Prawdopodobną przyczyną może być nie tyle jakiś błąd producenta, ile traktowanie tych dysków podczas transportu. Zrozumie to każdy, kto miał okazję płynąć statkiem podczas nieco cięższych warunków pogodowych.

Awaria dysku objawia się lawiną błędów, sygnalizacją uszkodzeń via SMART, a także bardzo powolną pracą przy wielokrotnie odczytywanych porcjach danych. Przy dyskach hybrydowych z uszkodzonym modułem Flash, duże i rzadko odczytywane zasoby (które prawdopodobnie nie wpadły do cache SSD) są odczytywane z normalną prędkością, a te najczęściej odczytywane – powoli.
uszkodzony_dysk_seagate_momentus_XT.
Prawdopodobnie właśnie taka awaria dotknęła dwa dyski, które posiadam. Oba uległy awarii tuż po okresie gwarancji. Oba uległy awarii w podobnym czasie, jeden z nich działał w moim laptopie, drugi na komputerze stacjonarnym. Na tym dysku był zainstalowany system operacyjny i przechowywano tam część danych z katalogu domowego użytkownika. Najbardziej obciążony zasób (scratch i katalogi tymczasowe) znajdował się na innym zasobie.
dwa_uszkodzone_seagate_momentus_XT
W obu przypadkach model pracy obu dysków był zupełnie inny, jeden był wystawiony na wstrząsy, zmianę temperatury, wielokrotne uruchamianie i bywał naprawdę mocno obciążony. Drugi z nich był włączany dwa lub trzy razy dziennie, za każdym włączeniem działał kilka godzin, był wolny od silnych wstrząsów, pracował w stałej temperaturze i był dobrze chłodzony.
Niestety producenci systemów operacyjnych rzadko włączają narzędzia diagnostyczne, które sygnalizowałyby użytkownikowi zbliżające się problemy z napędem za pomocą czegoś w rodzaju czerwonej lampki w samochodzie, w USA nazywanej idiot light.
Dane te są dostępne za pomocą SMART. Można je sprawdzić samemu, oto przykład diagnostyki jednego z dysków przeprowadzonej za pomocą prostego w użyciu narzędzia:
zrzut_ekranu-palimpsest

Prawdopodobną przyczyną było zużycie modułu SSD albo celowo zaplanowane ograniczenie żywotności – planned obsolescence. To ostatnie zjawisko obserwowaliśmy od połowy lat dwudziestych, między innymi w wyniku działania kartelu Phoebus utworzonego w 1924r. przez firmy Osram, Philips i General Electric, ale podobne działania można zaobserwować do dziś, robią to producenci drukarek laserowych, komputerów i smartfonów (liderem jest firma Apple, wyniki badań ifixit nie pozostawiają tu żadnych wątpliwości).