Archiwum kategorii pulpit

Nowa era komunikatorów

Poprzedni wpis był oczywiście żartem primaaprilisowym – na testowanej pod koniec marca centrali telefonicznej utworzyłem usługę IVR z odpowiednią zapowiedzią, a koledzy z portalu priyom.org dopełnili żartu swoją okolicznościową stroną. Przy okazji mogłem przeprowadzić testy wydajnościowe IVR na centrali oraz sprawdzić w praktyce moduł zmiany numerów rutingowych – za co serdecznie dziękuję.

Zmiany w sposobie komunikacji i stosowanych technologiach są faktem. Miejsce komunikatorów internetowych zajmuje Facebook, ze wszystkimi swoimi wadami.

W poniedziałek pożegnamy jedną z polskich legend: komunikator tlen.pl.

Tlen.pl_2

Tak wyglądał komunikator Tlen.pl w czasach swojej świetności.

Komunikator powstał w 2001r. jako odpowiedź na niedostatki (m.in. zasobożerność) jeszcze większej legendy – Gadu-Gadu. W odróżnieniu od GG, Tlen od początku był zintegrowany z pocztą, obsługiwał także sieć swojego konkurenta. Później grupa o2 wprowadziła klienta webowego. Dziś komunikator tlen.pl nie jest już rozwijany, jego obsługa zniknie z poczty o2, w tym czasie również infrastruktura serwerowa prawdopodobnie zostanie zamknięta.
Od strony technicznej Tlen.pl był komunikatorem bazującym na zmodyfikowanym protokole XMPP, podobnie jak branżowy komutlenofonlogonikator Trans (powszechnie używany w branży transportowo-spedycyjnej).

Tlen.pl obsługiwał także rozmowy VoIP, oferował możliwość dzwonienia po IP na numery publiczne (usługa Tlenofon). Tak naprawdę był to normalny SIP, migrowany obecnie do FCN operatora AitonCaldwell. Część numerów dawnego tlenofonu działa jako numery użyczone od Aitona.

Te usługi również zostały zamknięte, działa wyłącznie poczta o2. Zatem z dawnych polskich legend komunikacji zostało już tylko Gadu-Gadu. Używam do dziś.

Gdy wychodzę z pracy (pracuję jako specjalista do spraw infrastruktury sieciowej), schodzę schodami w dół – mam taki oto widok:

gadu

Spocznik schodów pewnego budynku przy ul. Kamionkowskiej

Z komunikatora facebookowego nie zamierzam korzystać. Dobrze poinformowane źródła na drugim piętrze tegoż budynku twierdzą, że Gadu-Gadu będzie działać dalej.

Dziesięciolatek postawił serwer Minecrafta na Edisonie

Dostałem do testów dość niecodzienne urządzenie – układ Intel Edison razem z płytką Arduino, umożliwiającą zaprogramowanie tego miniaturowego komputera.
Intel Edison na płytce Arduino

Edison zawiera normalny dwurdzeniowy procesor x86, a zatem można na nim uruchomić nieco okrojoną dystrybucję Linuksa dla x86. Po przygotowaniu obrazu i wgraniu go na urządzenie uruchomiłem na Edisonie dystrybucję Ubilinux bazującą na Debianie.

instalacja

Zainstalowałem JRE: openjdk-7-jre (ze względu na brak miejsca na głównym systemie plików pakiet openjdk-7-jre trzeba instalować bez zależności za pomocą apt-get download a potem dpkg --force-all -i ).

Dlaczego akurat Java?

Dałem ten moduł do testów dziesięciolatkowi, który (jak wiele dzieci w podobnym wieku) jest od kilku lat zafascynowany Minecraftem (za tę grę Microsoft zapłacił 2,5 mld dolarów).

Po kilku podejściach, młody pasjonat komputerów zalogował się do Edisona przez SSH (!), wrzucił pliki serwera na odpowiedni zasób, użył edytora vi (!!) do edycji plików konfiguracyjnych, a następnie uruchomił serwer.

Tak, serwer Minecrafta działa na Edisonie, obsługuje około 19 ticków na sekundę, zajmuje jedną trzecią RAM. Całkiem nieźle jak na procesor, który pobiera nieco ponad wat energii elektrycznej (pomiary pokazały około 990mW).

top

Kto by przypuszczał, że dziesięciolatek potrafi uruchomić serwer Minecrafta na tak małym urządzeniu?

Pierwsze urządzenie wearable

Dobiegł końca test mojego pierwszego urządzenia noszonej elektroniki – był to sprytny zegarek Huawei Talkband 2. Pierwsze wrażenie było pozytywne, był to jedyny zestaw słuchawkowy, którego nigdy nie zdarzyło mi się zapomnieć.
Więcej »

Bloatware

Zasobożerność aplikacji bywa często porównywana do nadwagi. Coś w tym jest!
Oto moja osobista lista zawodników klasy ciężkiej – aplikacji i systemów, które powinny działać o wiele lepiej, bo obecne zużywają zbyt dużo zasobów, były lub są przeładowane funkcjami. Ogólnie lepiej by było, gdyby były napisane według starszego podejścia, które wymuszało optymalizację wydajnościową kodu.

Więcej »

Ekstremalne warunki pracy

Wykroczenie poza zakres dopuszczalnych warunków środowiskowych niesie ze sobą różne efekty – czasami awarie pojawiają się niespodziewanie i poszukiwanie przyczyny prowadzi do wykrycia zjawisk, których nikt by nie podejrzewał.
Jesienią 1986 r. jeden z programistów, pracownik radzieckiej kolei, napotkał niespodziewane błędy w działaniu niedawno zainstalowanego komputera. W budynku stacji kolejowej niedaleko Świerdłowska (obecnie Jekaterynburg, jeden z najważniejszych kolejowych węzłów komunikacyjnych ZSRR, podobnie jak Skarżysko-Kamienna w PRL) zainstalowano komputer serii SM-1800 do usprawnienia obsługi wagonów.

Komputer w architekturze КР58ОИК80А

Komputer z serii SM-1800, źródło – dorus.ru

Oprogramowanie zostało napisane, zainstalowane, przetestowane i uruchomione produkcyjnie, ale co pewien czas w nocy obserwowano załamania systemu oraz bardzo dziwne błędy. Każdego następnego dnia wszystkie dokładne testy udowadniały, że sprzęt jest sprawny. Programista podejrzewał bardzo rzadki błąd, który mógł się ujawnić w szczególnych okolicznościach, na przykład wyścig. Każde zgłoszenie awarii było udokumentowane, a zatem można było przeprowadzić ręczną analizę zgłoszeń – za pomocą kartki papieru i kalendarza.
Więcej »

Niebezpieczne żarty

Jak się pewnie Czytelnicy od razu zorientowali, opis testów Microsoft Office dla Linuksa był żartem primaaprilisowym. Został on celowo przygotowany niedbale, ze słabymi zrzutami ekranu po to, by od razu było widać, że to jest fałszywka. Taki niegroźny dowcip, który ma miejsce tylko tego jednego dnia w roku. Na łamach Computerworlda nie pojawiły się jednak żadne kaczki dziennikarskie – dlatego, że podobne publikacje nie pasują do powagi i merytoryki portalu związanego z biznesem.

Z kolei żarty prowadzone przez inne portale (na przykład doniesienie na Niebezpieczniku 31 marca na temat rzekomego trojana wyprodukowanego przez polskie Ministerstwo Obrony Narodowej) moim zdaniem przekraczają już granice zdrowego smaku.
Absolutnie NIE wolno instalować łaty do rzekomego trojana, obecność zapisu w cache DNS wynika stąd, że czarny gif został zaembedowany w treści strony index.html pobieranej później przez przeglądarkę.

niebezpiecznik-zart

Na wspomnianym portalu ukazała się łata umieszczona na serwerach dropboksa, przeznaczona do usuwania rzekomego wirusa. Analiza za pomocą virustotal.com wskazała, że dwa z motorów uznały ten kod za konia trojańskiego, który usuwa pliki.
virus2

Office 365 dla nowej platformy

Miałem ostatnio bardzo dużo pracy związanej z przygotowaniami do prezentacji na konferencji Semafor 2015, dlatego testowanie aplikacji musiało poczekać. Teraz jednak zacząłem badać nowości rynkowe, które pojawiły się w tym czasie. Jedną z nich, dość niszową, ale bardzo ciekawą jest Microsoft Office dla Linuksa. Oprogramowanie to jest dostępne dla dystrybucji firm RedHat, SuSE oraz Ubuntu LTS. Pakiet będzie dostępny za darmo, w ramach subskrypcji Office’a 365.
Więcej »

Microsoft kopiuje open source

Brzmi to jak zapowiedź strasznego działania, ale tym razem gigant z Redmond wykorzysta coś, co się sprawdziło przez kilka lat i nie jest to kod. Microsoft postanowił w praktyce skopiować model rozwoju znany z jednej z najważniejszych dystrybucji Linuksa – Ubuntu bazującego na Debianie. Ubuntu posiada dwa „wcielenia” – jedno z nich stawia na przetestowany kod, w którym rzadko dodaje się nowe funkcjonalności (jest to wydanie LTS – Long Term Support), a drugie zakłada wprowadzanie nowości technologicznych i szybki rozwój. Tę samą formę zaproponował ostatnio Microsoft w swoim firmowym wydaniu Windows 10: “Long Term Servicing Branch” (odpowiednik funkcjonalny wydań LTS znanych od wersji Ubuntu 6.06) oraz “Current Branch for Business” (odpowiednik funkcjonalny zwykłych wydań o szybkim rozwoju).
Podobnie, jak w Debianie, wersja stabilna (w Debianie stable, w Microsofcie czytaj: komercyjna dla firm) powstanie po testowaniu funkcjonalności przez użytkowników domowych. Z kolei w Ubuntu LTS pozostają starsze wersje aplikacji, dobrze przetestowane, w których usuwa się znalezione błędy – to samo będzie w Windows 10 LTSB.
Ten pomysł mi się podoba – różnicę między wydaniami „szybkimi” a „długoterminowymi” znam dobrze, w praktyce używam do pracy wyłącznie wydań LTS i jeśli będę kupował licencję dla Windows 10, to zakupię wydanie LTSB.

Moje doświadczenia z OS X Yosemite

Co pewien czas testuję różne rozwiązania, w tym najnowsze systemy różnych dostawców. Test Windows 10 preview trwa cały czas i ogólne wrażenia są pozytywne. Nie mogę tego jednak powiedzieć o systemie Apple’a. Zarówno Ubuntu 14.04 z interfejsem MATE (początkowo mnóstwo drobnych błędów, ale ogólnie: działa), jak i Windows 10 Preview (jak wyżej) w porównaniu do OS X są stabilne jak skała i działają o wiele lepiej. Pomijam tutaj moje przyzwyczajenie z interfejsem użytkownika (dock to jest coś tylko dla macochistów) oraz problemy ze sprzętem (przegrzewanie się MBP, zażółcenie ekranu tego egzemplarza). Oto moje główne zarzuty wobec OS X Yosemite.
Więcej »

Keylogger wbudowany w OS X

Razem z aktualizacją do najnowszego Firefoksa i Thunderbirda Mozilla wydała bardzo ważne ostrzeżenie związane z funkcjonowaniem mechanizmu CoreGraphics w systemie Apple OS X w wersji Yosemite (10.10). Niektóre aplikacje, w tym takie, które korzystają z własnego mechanizmu zarządzania pamięcią (takiego jak jmemalloc), ze względu na błąd frameworku Apple’a mogą trafić na swoistą „czarną listę” i uruchomić mechanizm keyloggera wbudowany w ten system. Skutkuje to zapisywaniem wszystkich wciskanych klawiszy przy pracy z tym programem do specjalnego pliku /tmp/CGLog_<nazwa procesu>. Właśnie to zdarzyło się Firefoksowi w wersji niższej niż 34. Chociaż jest to błąd programistyczny, niestety źle świadczy o frameworku i o samym systemie operacyjnym.
W każdym przypadku należy sprawdzić obecność podobnych plików w katalogu /tmp i wyczyścić wszystkie pliki

/tmp/CGLog_*

gdyż zawierają one zapis wszystkich wciskanych klawiszy, włącznie z ewentualnymi hasłami, numerami kart kredytowych i innymi poufnymi informacjami.
Yosemite (10.10) jest pierwszym wydaniem OSX, w którym ta funkcja jest domyślnie włączona (kod był obecny także w poprzednich wersjach, wystarczyło ustawić odpowiednio zmienną kCGSDebugOptionVerboseLoggingAllApps). Jeśli korzystasz z backupu, na przykład za pomocą Time Machine, należy usunąć te pliki z backupu, a na przyszłość usunąć /tmp z szablonu kopii bezpieczeństwa.