Archiwum kategorii klawiatura i myszka

Działa od 25 lat

Od pewnego czasu zbieram przykłady zastosowań starej techniki obliczeniowej, która była projektowana pod kątem sprawności i trwałości. Oto jeden z takich przykładów razem z opisem (profil retrokomp/loaderror na Facebooku):

Wczoraj trafiłem na zakład zajmujący się wyważaniem wałów napędowych. Nie uwierzycie czego używa właściciel do wyliczania wagi odważników. System oparty jest na własnej roboty ławie do wyważania wałów połączonej z generatorem przebiegów sinusoidalnych i czujnikami piezoelektrycznymi do mierzenia drgań obracającego się wału. Całość działa od 25 lat bez przerwy, pomimo tego że komputer w pewnym momencie został zalany przez nieszczelne okno dachowe (…) Program jest własnej produkcji. I działa, panowie. Działa!

C64 w warsztacie

Jak widać jest to Commodore 64. Według miłośników historycznej technologii obliczeniowej był to jeden z ostatnich komputerów (obok Atari XL/XE), którego możliwości człowiek wykorzystywał w stu procentach. Demoscena udowadnia to ponad wszelką wątpliwość. Dodam jeszcze, że całkiem niedawno deinstalowałem link, w którym do modemu dołączony był komputer Atari 1024STFM z emulatorem terminala. To samo Atari pracowało poprzednio w studio nagraniowym jako sekwencer i znalazło swoje zastosowanie, gdy padł oryginalny terminal VT220 firmy DEC. Link był niezbędny do zdalnego odczytu stanu i parametrów pewnej instalacji automatyki przemysłowej. Obecnie ta część sieci działa już po TCP/IP, jest zintegrowana z dwoma systemami i wymaga bardzo zaawansowanej ochrony przed złośliwym kodem.

Dziesięciolatek postawił serwer Minecrafta na Edisonie

Dostałem do testów dość niecodzienne urządzenie – układ Intel Edison razem z płytką Arduino, umożliwiającą zaprogramowanie tego miniaturowego komputera.
Intel Edison na płytce Arduino

Edison zawiera normalny dwurdzeniowy procesor x86, a zatem można na nim uruchomić nieco okrojoną dystrybucję Linuksa dla x86. Po przygotowaniu obrazu i wgraniu go na urządzenie uruchomiłem na Edisonie dystrybucję Ubilinux bazującą na Debianie.

instalacja

Zainstalowałem JRE: openjdk-7-jre (ze względu na brak miejsca na głównym systemie plików pakiet openjdk-7-jre trzeba instalować bez zależności za pomocą apt-get download a potem dpkg --force-all -i ).

Dlaczego akurat Java?

Dałem ten moduł do testów dziesięciolatkowi, który (jak wiele dzieci w podobnym wieku) jest od kilku lat zafascynowany Minecraftem (za tę grę Microsoft zapłacił 2,5 mld dolarów).

Po kilku podejściach, młody pasjonat komputerów zalogował się do Edisona przez SSH (!), wrzucił pliki serwera na odpowiedni zasób, użył edytora vi (!!) do edycji plików konfiguracyjnych, a następnie uruchomił serwer.

Tak, serwer Minecrafta działa na Edisonie, obsługuje około 19 ticków na sekundę, zajmuje jedną trzecią RAM. Całkiem nieźle jak na procesor, który pobiera nieco ponad wat energii elektrycznej (pomiary pokazały około 990mW).

top

Kto by przypuszczał, że dziesięciolatek potrafi uruchomić serwer Minecrafta na tak małym urządzeniu?

Cyfrowy dźwięk wygrywa

Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny imienia Fryderyka Chopina dobiega końca. Znamy perfekcyjnie grającego zwycięzcę, drugie miejsce zajął kanadyjski pianista, który w finale jako jedyny zagrał koncert f-moll (lubię), trzecie miejsce zajęła pianistka z USA. Nie jestem muzykiem, Chopin nie jest moim ulubionym kompozytorem, nie mogę ocenić techniki gry ani środków przekazu. Mogę jednak powiedzieć, że większość wykonań mi się podobała.
Tegoroczny konkurs w stosunku do poprzednich bardzo wyróżniał się jakością transmisji. Po raz pierwszy odkąd słucham, mogę powiedzieć, że dźwięk nadawany podczas internetowej transmisji zdecydowanie wygrywał ze wszystkim, co było dostępne w tradycyjnych mediach. Dźwięk w TVP Kultura (odbierałem z kablówki) to była porażka, skompresowany dźwięk internetowej transmisji wideo był tylko trochę lepszy, drugi program Polskiego Radia byłby niezły, ale niestety UKF FM (nie mam odbiornika DAB+) ma swoje wady. Zdecydowanym zwycięzcą pod względem brzmienia dźwięku był przekaz nazywany Super Audio, dostępny na stronie konkursu.
Przekaz Super Audio
Kartę dźwiękową podłączoną przez IEEE1394 przełączyłem w tryb 96kHz, 24bity, wzmacniacz słuchawkowy pracuje w klasie A, używam moim zdaniem bardzo dobrych słuchawek. Strumień został wyłączony z inspekcji na zaporze sieciowej. Transmisja Super Audio zawiera sam dźwięk PCM bez kompresji stratnej, wymaga 5Mbit/s pasma, ale jakość tego dźwięku jest niezrównana, prawdziwie studyjna. Nigdy dotąd nie mogłem z czystym sumieniem powiedzieć, że internetowa technologia cyfrowego przekazu dźwięku może deklasować tradycyjne media i wszystkie brzęczące empetrójki razem.
Tym razem tak się stało.

ETAOIN SHRDLU XXI WIEKU

Chochlik drukarski – na papierze to była rzecz oczywista, która czasami po prostu musi się zdarzyć – jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy ludzkie błędy. W druku pojawiają się różne niespodzianki, od dużych w tytule, przez mniejsze w nazwiskach lub imionach, aż po całkiem małe.
Chochlik drukarski - MARCINA MARCINIAK

Prawdziwą legendą były błędy linotypistów. Linotyp był maszyną, która odlewała z płynnego stopu cały wiersz tekstu, wpisywanego na klawiaturze. Gdy operator popełnił błąd, najprościej było wypełnić daną linię czymkolwiek, a później podmienić na właściwą. Klawiatura linotypu, w odróżnieniu od klawiatury maszyny do pisania, była optymalizowana pod kątem najczęściej używanych liter, a zatem zamiast 1QAZ2WSX3EDC (ukośne cyfry i litery w dół) było ETAOIN SHRDLU lub w polskiej wersji: AIEON WRSXC. Zamiast wpisywać cokolwiek po błędzie, operator po prostu przejeżdżał w dół po klawiszach. Stąd ETAOIN SHRDLU. Jeśli korekta nie wychwyciła błędu, błędny wiersz poszedł do druku.
Żarty z tymczasowości, błędów oraz chochlika drukarskiego przybierały całkiem ciekawe formy. Co by było, gdyby ów chochlik postanowił wydać całą gazetę? Nazwałby ją The Etaoin Shrdlu i powstałoby TO:

ETAOINSHRDLU-nonsensopedia
Źródło – uncyclopedia (ang. nonsensopedia).

To wszystko jest jednak już przeszłością. A zatem stawiam pytanie – czy można spotkać chochlika drukarskiego w epoce Internetu? Takiego prawdziwego, bez błędów ortograficznych lub innej niedbałości o samą zawartość? Bez śmieci zalewających portale?
Można!

Oto on.
chochlik-disqus

Skąd ten błąd? Otóż nasz autorski CMS zakłada proceduralne oddzielenie pisania tekstu od jego zatwierdzania. Aby niedokończonego tekstu nikt omyłkowo nie zatwierdził, dodawaliśmy takie komentarze w tytule. Niestety ktoś raz zatwierdził taki tekst na chwilę i ruszyła cała machina skryptów, która poskutkowała tym, że oryginalny tytuł razem z chochlikiem powędrował do Disqusa. Chociaż linotyp odszedł do lamusa, chochlik drukarski ma się dobrze, nawet w epoce Internetu.

Microsoft kopiuje open source

Brzmi to jak zapowiedź strasznego działania, ale tym razem gigant z Redmond wykorzysta coś, co się sprawdziło przez kilka lat i nie jest to kod. Microsoft postanowił w praktyce skopiować model rozwoju znany z jednej z najważniejszych dystrybucji Linuksa – Ubuntu bazującego na Debianie. Ubuntu posiada dwa „wcielenia” – jedno z nich stawia na przetestowany kod, w którym rzadko dodaje się nowe funkcjonalności (jest to wydanie LTS – Long Term Support), a drugie zakłada wprowadzanie nowości technologicznych i szybki rozwój. Tę samą formę zaproponował ostatnio Microsoft w swoim firmowym wydaniu Windows 10: “Long Term Servicing Branch” (odpowiednik funkcjonalny wydań LTS znanych od wersji Ubuntu 6.06) oraz “Current Branch for Business” (odpowiednik funkcjonalny zwykłych wydań o szybkim rozwoju).
Podobnie, jak w Debianie, wersja stabilna (w Debianie stable, w Microsofcie czytaj: komercyjna dla firm) powstanie po testowaniu funkcjonalności przez użytkowników domowych. Z kolei w Ubuntu LTS pozostają starsze wersje aplikacji, dobrze przetestowane, w których usuwa się znalezione błędy – to samo będzie w Windows 10 LTSB.
Ten pomysł mi się podoba – różnicę między wydaniami „szybkimi” a „długoterminowymi” znam dobrze, w praktyce używam do pracy wyłącznie wydań LTS i jeśli będę kupował licencję dla Windows 10, to zakupię wydanie LTSB.

Łubudubuntu

Zgodnie z obietnicą biorę na warsztat system, z którym borykam się przez ponad 10 lat. Ogólne wrażenie jest pozytywne, ale…
Więcej »

Moje doświadczenia z OS X Yosemite

Co pewien czas testuję różne rozwiązania, w tym najnowsze systemy różnych dostawców. Test Windows 10 preview trwa cały czas i ogólne wrażenia są pozytywne. Nie mogę tego jednak powiedzieć o systemie Apple’a. Zarówno Ubuntu 14.04 z interfejsem MATE (początkowo mnóstwo drobnych błędów, ale ogólnie: działa), jak i Windows 10 Preview (jak wyżej) w porównaniu do OS X są stabilne jak skała i działają o wiele lepiej. Pomijam tutaj moje przyzwyczajenie z interfejsem użytkownika (dock to jest coś tylko dla macochistów) oraz problemy ze sprzętem (przegrzewanie się MBP, zażółcenie ekranu tego egzemplarza). Oto moje główne zarzuty wobec OS X Yosemite.
Więcej »

Czy zawsze AJAX jest dobry?

Aplikacje webowe wykorzystujące technologię AJAX mogą zaoferować całkiem ciekawe możliwości swoim użytkownikom. Mogą być wyposażone w dynamiczne formularze, aktywne obiekty, ciekawe elementy graficzne i tekstowe, mogą działać interaktywnie. Niestety zapewnienie spójnego odbioru pracy takiej aplikacji wcale nie jest proste. Wystarczy drobny problem z komunikacją, opóźnienie lub zatrzymanie ładowania jednego ze składników, błąd w jednym z wielu skryptów albo nieprzewidziane przez autorów działania użytkownika, by w stronie mogły pojawiać się błędy. Pół biedy, gdy dotyczy to stron informacyjnych. Niestety ten sam problem dotyczy także niektórych stron transakcyjnych, przykładem może być nowy serwis mBanku.
Więcej »

Nowa wersja vSphere

VMware właśnie udostępnia wersję testową swojego narzędzia vSphere. Jest to technology preview, wersja finalna ma się ukazać w przyszłym roku. O samym oprogramowaniu i technologii opowiada Krzysztof Waszkiewicz z VMware.

Mały komputerek

W ramach odpoczynku od spraw konferencyjnych postanowiłem przetestować coś, co od dawna czekało na zastosowanie – jeden z najmniejszych komputerów w ogóle. Mowa o Raspberry Pi, malutkim komputerze wielkości karty kredytowej, potrzebującym zaledwie 3,5W (zmierzone użycie energii to 710mA ze źródła 5V przy myszce podłączonej do portu USB i aktywnym połączeniu internetowym).

Czy zawsze potrzebujemy najwyższej wydajności, wielu gigaflopsów?

Do niektórych zadań z powodzeniem wystarczy niewielki procesor w sprawnej energetycznie technologii ARM.
Mam dalsze plany związane z tym komputerkiem, gdyż wbrew pozorom oba procesory malinki (CPU i GPU) mają całkiem niezłą wydajność, z grubsza Raspberry Pi odpowiada konsoli Xbox z 2001r. Bez problemu radzi sobie z obsługą radia internetowego, u mnie będzie to jego główne zastosowanie. Muszę jeszcze dokupić przejściówkę z HDMI na VGA, zrobić ładną obudowę, przebudować używany zasilacz (by nie produkował zakłóceń), a także dostosować nowe ustawienia bezpieczeństwa na domowym firewallu.

Raspberry Pi

Najwięcej problemów miałem z uruchomieniem samej dystrybucji Raspbmc, gdyż po restarcie malinki system nie chciał się uruchomić. Pomogło dopiero nagranie na kartę kompletnego obrazu dystrybucji za pomocą narzędzia ImageWriter. Po restarcie oprogramowanie automatycznie zainstalowało łatę na openssl (mowa o bardzo istotnej podatności). Ustawiłem wyjście audio, wideo, zainstalowałem wtyczkę do obsługi radia internetowego – wszystko za pomocą myszki – a potem włączyłem jedną z moich ulubionych stacji radiowych.
W ten sposób mogę słuchać radia przez Internet bez uruchamiania komputera.
Malinka działa
Komputerek rok temu dostarczyła firma Farnell Element14, niestety ze względów osobistych białe pudełko musiało poczekać na to, aż będę miał wolny weekend. Już dochodzę do zdrowia i powoli wracam do zadań.
Właśnie gra mi Metallica, Nothing Else Matters z radia RAM FM.