Archiwum kategorii Bez kategorii

Złośliwe komentarze

DSCF7664
Natychmiast powstał do tego sloganu odpowiedni komentarz powtarzany przez gości: nobody else as well. Dla równowagi powiem, że w chińskim pawilonie niektóre smartfony z Androidem były komentowane per: a plastic sh*t with a green crap.

Polskie stoisko

Wystrój polskiego stoiska był bardzo podobny do ubiegłorocznego.

DSCF7805

DSCF7804

Wystawienie dużych słupów reklamowych wspominających Polskę jako ubiegłorocznego partnera CeBITu to był bardzo dobry pomysł.

Jak powstawał blog z CeBITu

Gdy wszystkie materiały zostały już napisane, a targi przeszły do historii, można z powodzeniem napisać o tym, jak powstawał ten projekt.
Wszystko zaczęło się od instalacji WordPressa – cały blog był hostowany na tej platformie mimo to, że IDG posiada własnościowe oprogramowanie CMS. Po prostu WordPress rozwijany w modelu open source okazał się o wiele lepszy do tego zadania, ponadto nie była potrzebna kosztowna licencja na bazę danych SQL Server ani na serwer IIS Microsoftu. Po wybraniu szablonu i umieszczeniu odpowiednich elementów, byliśmy gotowi do startu.
Z kolegą Piotrkiem Waszczukiem przygotowywaliśmy treść. Wiedzieliśmy, że nie damy rady ani zwiedzić, ani opisać wszystkiego, dlatego od razu podzieliliśmy się zadaniami. Potrzebowaliśmy łączności, na miejscu mieliśmy tylko fatalnej jakości Wi-Fi. Okazało się, że na terenie targów organizator nie dał rady dostarczyć porządnych łączy mimo wręcz horrendalnej ceny (9 Euro za godzinę). Na szczęście mieliśmy moją kartę GSM i sporą część wpisów opublikowaliśmy właśnie przez łącze komórkowe 3G (stawka: 15 Euro za miesiąc). W centrum prasowym łącze było minimalnie lepsze.
Mieliśmy do dyspozycji lustrzankę Canon 10D + cztery obiektywy (mój prywatny sprzęt), kieszonkową kamerę SD JVC Everio i kompaktowy aparat Fujifilm Finepix, a także Piotra telefon Samsung Galaxy. Po zaimportowaniu zdjęć za pomocą programu Shotwell
shotwell
edytowałem je w programie GIMP jeśli była taka potrzeba:
gimp
By następnie umieścić w zasobach bloga. Zdjęcia te czasami publikowaliśmy bez żadnych korekcji czy edycji, gdyż nie było na to czasu. Niekiedy musieliśmy pogodzić się ze słabą jakością techniczną zdjęć i wideo. Nie wszędzie dałem radę wejść z lustrzanką i kamerką, musiały nam wystarczyć zdjęcia zrobione telefonem Piotra. Gdy nie było czasu na obróbkę, do publikacji zdjęć używaliśmy Picasy.
Materiał wideo po zrzuceniu z karty pamięci został pocięty i złożony w programie Kdenlive:
kdenlive
Program ten jest obecny w wielu dystrybucjach Linuksa, korzystam z wersji beta, która nie zawsze jest tak stabilna, jakbym tego oczekiwał i posiada jeszcze mnóstwo błędów, ale w zamian za to oferuje ciekawe możliwości edycji. Po wyrenderowaniu każdego z materiałów, udawałem się do centrum prasowego, gdyż było to jedyne miejsce na targach, gdzie łącze internetowe w miarę działało i dało się opublikować wideo w serwisie Youtube. Piotr publikował niektóre materiały z „centrum biznesowego” w hotelu.
Ostatni z filmów zmontowałem w samolocie. Oprogramowanie open source zastosowane prawie od początku do końca, sprawdziło się bez większych problemów.

Tagi: , ,

Polowanie na Czerwony Październik

Informacje o ciekawym ataku wykorzystującym profilowane złośliwe oprogramowanie pojawiły się w różnych mediach, ale nadal nie ma odpowiedzi na temat zagrożenia polskich instytucji rządowych. Chociaż w mediach (nawet w PC Worldzie) sprawę się bagatelizuje sprowadzając do botnetu, jakich wiele, nie można przejść do porządku dziennego nad faktem zarażenia komputerów w instytucjach rządowych. Poza tym atak wcale nie był taki trywialny, nawet jeśli wykorzystywał eksploity pochodzące z różnych krajów. Będę tu niepoprawny politycznie i zacytuję polityka z kraju, z którego pochodzi zastosowany eksploit:

„Nieważne czy kot jest czarny, czy biały. Ważne, żeby łapał myszy”
Deng Xiaoping

Liczył się efekt końcowy. A ten został osiągnięty, bo botnet działał latami, wykradając ogrom informacji.
Więcej »

Tagi: , , ,

Ciągłość działania: długopis i pieczątka

Gdy inżynier mówi o ciągłości działania, pierwsze skojarzenie to wysoka dostępność sprzętu. O wiele mniej mówi się na temat awarii samej aplikacji – co również może nastąpić. Doświadczyłem tego dziś wcześnie rano na lotnisku w Dubaju, gdy na stanowisku odprawy poprosiłem o kartę pokładową (odprawiłem się poprzedniego dnia tuż po przybyciu, za pomocą aplikacji internetowej). W większości lotów europejskich wystarczy wersja mobilna z kodem cyfrowym 2D, na niektórych lotniskach (na przykład w Monachium) są nawet bezobsługowe bramki, które skanują kod z karty lub telefonu i automatycznie wpuszczają na pokład. Niestety w Zjednoczonych Emiratach Arabskich niezbędna jest papierowa karta pokładowa, na którą podczas kontroli paszportowej zostaje wstemplowana data opuszczenia kraju. Ponieważ przestał działać lokalny system drukowania kart pokładowych z którego korzystali agenci handlingowi, otrzymałem ręcznie wypisaną kartę zastępczą. Tak wyglądała:


Niestety musiałem ją oddać na bramce, otrzymałem w zamian dwie wydrukowane karty, w tym także tę na drugi odcinek podróży, z Monachium do Warszawy.
Najważniejszy wniosek, o którym należy pamiętać, brzmi: dla każdej awarii, nawet tej mało prawdopodobnej, należy mieć plan, który umożliwi podtrzymanie obsługi głównej gałęzi biznesowej firmy. W tym przypadku wystarczyły dwa proste przyrządy – długopis i pieczątka – oraz ustalona i ściśle zastosowana procedura. Dzięki tej procedurze, najważniejsza czynność stanowiska odprawy została zrealizowana – można było skierować pasażera do bramki.

Testuję nowy serwer

Od dłuższego czasu testuję wydanie próbne serwera Windows 2012. Testy prowadzę w wirtualizowanym środowisku VMware. Scenariusz wdrożenia zakładał przechowywanie maszyny wirtualnej na macierzy dyskowej połączonej z komputerem przy pomocy popularnego protokołu iSCSI. Zasoby są składowane na nowym filerze firmy Synology (DiskStation DS412 z dwoma dyskami WD RED po 2TB). Po szybkim wykreowaniu targetu iSCSI, skonfigurowałem maszynę hostującą (szumnie brzmi, to po prostu mój laptop) za pomocą narzędzia iscsadm, wykreowałem maszynę wirtualną (1,5GB RAM) i uruchomiłem instalację. Wybrałem wersję z graficznym interfejsem użytkownika.

Proces instalacji odbył się szybko, po kilku restartach już można było się do systemu zalogować. Powitało mnie nowe wcielenie interfejsu użytkownika. Wybrałem zarządzanie serwerem, gdzie dodałem role i składniki, po kilku restartach system już miał uruchomione usługi terminalowe w najprostszej postaci, takiej, jak w Windows Server 2003.

Niestety do tych usług nie udało się połączyć z maszyny innej niż Windows 7 (np. z ręcznego terminala Intermec), problem jest ten sam, co w przypadku Windows 8 preview.
Istotną zmianą widoczną od zaraz jest nowy interfejs. Niestety zupełnie nie przypadł mi do gustu, ale na szczęście korzystam z niego bardzo rzadko.

Dlaczego rzadko? Bo większość zadań wykonuję za pomocą świetnego PowerShella. Jeśli jest coś, w czym koncepcja dzisiejszych systemów serwerowych Windows przypomina najlepsze czasy maszyn typu UNIX, to właśnie jest nią ta powłoka.
Zdążyłem przetestować to:
– Active Directory z mieszanym środowiskiem 2003/2008/2012, włącznie z delegacją uprawnień do części zasobów.
– dostęp do zasobów z różnych urządzeń, systemów i aplikacji.
Wyniki są pozytywne, 2012 Server to naprawdę solidny kawał softu. Na tyle, na ile mogłem to ocenić we własnych próbach – działa dobrze i szybko.

Kolejnym krokiem będzie testowanie wirtualizacji za pomocą Hyper-V. Scenariusz, który chcę przetestować to:
– dwie lokalizacje, w obu występuje serwer 2012 z wirtualizacją
– dwie maszyny wirtualne replikowane przez WAN (pasmo 1Mbit symetrycznie). Bez wspólnego storage’u
– w jednej lokalizacji klaster aplikacyjny oraz wirtualizacyjny. W drugiej instalacja standardowa.

Podzwonne dla Symbiana

Od informacji o współpracy Nokii z Microsoftem w sprawie systemu do smartfonów, analitycy wskazywali na problemy fińskiego producenta. Widać to także na giełdzie, NOK spada, szykują się największe od dawna zwolnienia grupowe. Mi jednak najbardziej szkoda systemu Symbian OS. Już można mówić o nim w czasie przeszłym, bo wiadomo, że będzie zastąpiony przez WP7, zatem jego rozwój będzie hamowany.
Korzystam z Symbiana od czasów pierwszego smartfona w mojej kieszeni, była to Nokia 7650. Używałem Windows Mobile w różnych wersjach, testowałem iPhone’a i WP7, ale Symbian dla mnie po prostu był najlepszy. To był bardzo dobry system dla użytkowników, którzy nie potrzebują dotykowego ekranu i cenią sobie możliwość dostosowania systemu do swoich potrzeb. Nokia z Symbianem działała o wiele dłużej na jednym ładowaniu baterii niż HTC z Windows Mobile/WP7. Jedyne czego mi brakowało w kolejnych telefonach z Symbianem od czasów Nokii 9300, to programowy klient BlackBerry.
Niestety razem z rozwojem sprzętu nie idzie w parze rozwój oprogramowania. Świetnego Intellisynca już nie ma. Do E72 nie ma polskiej paczki syntezatora głosu (a w E71 była!), ponadto nawet angielskiego TTS nie można użyć do skrzynki Mail for Exchange. Skutek? Trzeba skonfigurować skrzynkę IMAP by móc odsłuchać maile po angielsku (czasami to robiłem). Kolejna wada – system się często resetuje, starsze wersje S60 były stabilniejsze. Platforma Symbian nie będzie rozwijana nawet w modelu open source, bo Nokia wycofała źródła systemu, ponadto znacznie większe perspektywy rozwoju ma Android.
Czekam na godnego następcę wygodnego dla mnie Symbiana. Na razie nie widać na horyzoncie niczego, co mogłoby być tak wygodne w telefonach bez dotykowego ekranu. Oczywiście zawsze zostaje BlackBerry, który od lat jest biznesowym standardem ze względu na prostą obsługę poczty elektronicznej.

Polska na targach CeBIT

Nie wiem na ile analogia ze Stadionem Narodowym będzie aktualna w przyszłym roku, niemniej oba polskie stoiska były gotowe na czas i wyglądają dobrze. Prezentują się ciekawie, górując nad sąsiedztwem. Przez jasne wnętrze i zerojedynkowe oznaczenie, od razu sugerują, że polską siłą jest technologia cyfrowa, informatyka, w tym także to, czego nie widać z zewnątrz.



Każde stoisko ma swoją maskotkę – na jednym z nich jest czytnik wyposażony w syntezer głosu

Na drugim z nich jest sympatyczny robot trzymający jabłko.

Ci, którzy chcą w przerwie napić się kawy, zjeść jakąś smakowitość, zauważą, że na ladzie baru wyświetlane są ruchome obrazy. Bardzo ciekawy pomysł.

Stoisko to jednak nie tylko maskotki i ciekawostki. Jest także bardzo solidna porcja wiedzy. Jest informacja o polskich samolotach bezzałogowych, o ogromie wiedzy włożonej w powstanie tego, czym możemy się szczycić.
My też, jako Redakcja Tygodnika Computerworld, przyłożyliśmy swoją pracę do tego zasobu. Na obu stoiskach prezentujących nasz kraj, jest specjalne wydanie znanego Wam TOP200, który przedstawia polskie firmy.

Pozdrowienia spod polskich pawilonów na targach CeBIT!

CEBIT tuż przed startem

Tuż przed oficjalnym otwarciem, w halach praca wre.
Niektóre stoiska są już gotowe do startu.

Dosłownie, gdyż częścią ekspozycji jest symulator kokpitu odrzutowego samolotu pasażerskiego.

Udało mi się wylądować na wirtualnym odzwierciedleniu lotniska we Frankfurcie.
Inne stoiska też są już pełne życia, ukończone.

Gdzieniegdzie dokonywane są ostatnie poprawki

Umieszczane są elementy ekspozycji.

Na razie polskie stoisko przypomina Stadion Narodowy – praca wre, będą nasze barwy i widać szybki postęp.



Tak wyglądało to stoisko dzisiaj około godziny 17.

Tymczasem wieczorem odbyło się oficjalne otwarcie targów z udziałem bardzo oficjalnych gości (Kanclerz Niemiec Angela Merkel, Premier Turcji Recep Tayyip Erdoğan, Prezes firmy IBM Samuel J. Palmisano i inni)

Na zdjęciu – prezentacja oprogramowania Watson rozwijanego przez IBM. Program ten, uruchomiony na potężnym klastrze obliczeniowym 90 maszyn Power750, wygrał teleturniej Jeopardy!.

Barwny świat matematyki

W ubiegły czwartek zmarł Benoit Mandelbrot, matematyk, który otworzył nam świat pięknych tworów.

Struktury te można powiększać w nieskończoność i „zawsze coś jest w środku”.

Fraktale dziś są wykorzystywane do wielu zastosowań, od anten w telefonach komórkowych, przez kompresję obrazu do szybkiego generowania krajobrazów w grach wideo. Po odpowiednim zabarwieniu struktur, można uzyskać bardzo ciekawe efekty

Są też modele trójwymiarowe:

Przeglądając bajeczne obrazy fraktali za pomocą programu takiego jak xaos, pamiętajmy jednak o tym, że zawdzięczamy je takim matematykom jak właśnie Mandelbrot czy Sierpiński.