Posiadacze iPhone’ów, którzy naprawiali swój telefon poza autoryzowanym serwisem będą mieli problem.
Otóż jeśli taki iPhone będzie później aktualizowany do najnowszej wersji iOS, stanie się bezużyteczną „cegłą”. Bez możliwości wyjścia z nieskończonej pętli nieudanych restartów, za to z komunikatem Error 53.
Apple wprowadziło kontrolę wszystkich podzespołów we wszystkich telefonach wyposażonych w czytnik biometryczny. Zatem naprawa często pękającego ekranu – iPhone podobnie jak topowe telefony Samsunga jest niezwykle delikatnym urządzeniem – będzie skutkowała późniejszymi problemami.

Od teraz każda aktualizacja telefonów od iPhone 5 w górę do iOS 9 będzie się wiązała z błędem takim jak ten:
error53
W praktyce oznacza to, że zakup iPhone’a jest czynnością wysokiego ryzyka, gdyż naprawa ekranu w autoryzowanym serwisie to połowa kosztów urządzenia, a o wiele tańsza i niekiedy lepsza technicznie (czytaj bezproblemowa) naprawa poza pewną firmą na „R” sprawi, że nowa aktualizacja oprogramowania zrobi z niego „cegłę”. Moi znajomi już teraz uważają iPhone’a za drogą jednorazówkę.

Być może Polacy albo Rosjanie opracują technologię flashowania iPhone’a, która przywróci mu poprzednią wersję systemu i umożliwi dalsze korzystanie z urządzenia. Na razie na Error 53 rady nie ma. W USA szykuje się za to pozew zbiorowy przeciw Apple.