Wróciłem z urlopu, na którym udało się odpocząć od maili, tekstów i różnych opracowań. Komputer z przeglądarką, wyszukiwarką i edytorem tekstu zamieniłem na plażę, słońce i zimne (niestety) morze w okolicach Karwi. W tym czasie na plaży przeprowadziłem kilka hobbystycznych eksperymentów technologicznych. Nawiązywałem łączności przez radio. Odwiedziłem jeden z najbardziej zaawansowanych klubów radioamatorskich w kraju. Do mojej radiostacji amatorskiej dołączyłem samodzielnie wykonany klucz telegraficzny, układ dopasowania anteny, zestaw akumulatorów, a sto metrów cienkiej linki z rozplecionych starych kabli kat 5 podwiesiłem do latawca – tak powstała najdłuższa antena pionowa, jaką miałem kiedykolwiek okazję wieszać.
Radiostacja na plaży
Efekty były bardzo ciekawe, bo z radiostacji o mocy zbliżonej do tej, którą ma żarówka od świateł pozycyjnych w samochodach (FT-817ND, moc niecałe 5W) udało się nawiązać łączności z całą Europą, azjatycką częścią Turcji, Kanadą, USA oraz azjatycką częścią Rosji (okolice Magadanu). Automatyczne internetowe stacje nasłuchowe potwierdziły, że sygnał z tego radiowego drobiazgu było słychać w prawie całej Europie.

Pogoda dopisała – Pomorze było jedynym regionem w kraju, w którym nie było pustynnych upałów. Zaplanowałem odcięcie od spraw bieżących i dystans do wiadomości. Przez ten czas w ogóle nie włączałem telewizora, w smartfonie sprawdzałem głównie prognozę pogody i napisałem kilka postów na jednym z forów tematycznych. Odpocząłem. Czego również wszystkim życzę.

Pora wracać do obowiązków – do najbliższego numeru opracowałem tekst na temat sieci komputerowych – na ile jest to technologia powszechnie dostępna, z półki (commodity), a na ile jest to skomplikowany projekt. Gdzie przebiega ta granica? Zapraszam do najnowszego numeru Computerworlda. Za pomoc w opracowaniu tekstu bardzo dziękuję Łukaszowi Bromirskiemu, którego wiedza ściśle sieciowa jest nieoceniona. Przemyślenia także.