Jak się pewnie Czytelnicy od razu zorientowali, opis testów Microsoft Office dla Linuksa był żartem primaaprilisowym. Został on celowo przygotowany niedbale, ze słabymi zrzutami ekranu po to, by od razu było widać, że to jest fałszywka. Taki niegroźny dowcip, który ma miejsce tylko tego jednego dnia w roku. Na łamach Computerworlda nie pojawiły się jednak żadne kaczki dziennikarskie – dlatego, że podobne publikacje nie pasują do powagi i merytoryki portalu związanego z biznesem.

Z kolei żarty prowadzone przez inne portale (na przykład doniesienie na Niebezpieczniku 31 marca na temat rzekomego trojana wyprodukowanego przez polskie Ministerstwo Obrony Narodowej) moim zdaniem przekraczają już granice zdrowego smaku.
Absolutnie NIE wolno instalować łaty do rzekomego trojana, obecność zapisu w cache DNS wynika stąd, że czarny gif został zaembedowany w treści strony index.html pobieranej później przez przeglądarkę.

niebezpiecznik-zart

Na wspomnianym portalu ukazała się łata umieszczona na serwerach dropboksa, przeznaczona do usuwania rzekomego wirusa. Analiza za pomocą virustotal.com wskazała, że dwa z motorów uznały ten kod za konia trojańskiego, który usuwa pliki.
virus2