Obecnie większość dróg w Polsce jest już w usłudze Google Street View, dzięki czemu można wirtualnie odwiedzić wiele miejsc. Zdjęcia do tej świetnej usługi Google’a zrobiono nawet na niewielkich wsiach, na drogach lokalnych. Nie udało się jednak uniknąć błędów, które teraz pokazują sobie Internauci, żartując, że Google wprowadziło w życie teleportację, rodem z powieści i filmów SF.
Błędy objawiają się połączeniem końcówek dróg z innymi punktami w terenie – gdy samochód z kamerą Google dojechał do końca ulicy, zaułka lub lokalnej drogi (częściej), zakończył rejestrację obrazu i pojechał fotografować następny odcinek naszego kraju. Tymczasem oprogramowanie połączyło miejsce końcowe poprzedniej rejestracji z innym. Efekt jest ciekawy i warto go zobaczyć (tutaj okolice miejscowości Romany-Sebory, ale takich miejsc w kraju jest dość dużo.
zrzut
Na poniższym widoku Street View wystarczy kliknąć zaznaczoną strzałkę, by przenieść się w inne okolice, na pobliskie pole uprawne:

Wyświetl większą mapę

Niekiedy w ten sposób można „przeskoczyć” kilka kilometrów, ma to miejsce na przykład na drodze 801, tutaj, gdzie kliknięcie strzałki w prawo przenosi do wsi Uśniaki (ponad 4km w linii prostej, dobry skrót!).
Częściej zdarza się „podłączenie” końca ulicy do różnych dziwnych miejsc. Przykład ze Staszowa jest tu, kliknięcie jednej ze strzałek powoduje „teleportację” na środek skrzyżowania.
Jeden z bardziej spektakularnych efektów jest tu:

Wyświetl większą mapę
Kliknięcie strzałki
lasdom1
przenosi prosto na dom
lasdom2

Można znaleźć sporo błędów w okolicy miejscowości Czyżew, gdzie zapisy zdjęć lokalnych wiejskich dróg są mocno pokawałkowane, a oprogramowanie łączy różne odcinki w jedną całość – nie zawsze poprawnie.

Dlaczego o tym wspominam na Technoblogu?
Często bezgranicznie ufamy algorytmom i automatycznym rozwiązaniom, bez sprawdzenia wyniku wyjściowego. Gdy danych jest bardzo dużo, sprawdzenie jest niesłychanie trudne, niemal niemożliwe przed oddaniem systemu do produkcji. Street View jest doskonałym przykładem aplikacji, w której ogrom danych sprawia, że ostatecznych wyników nie da się sprawdzić. Nikt ręcznie nie sprawdzi połączenia wszystkich obrazów, nie sprawdzi wszystkich połączeń dróg, nie „przejedzie” każdą z nich. Jest to fizycznie niemożliwe. Można za to liczyć na zgłoszenia ewentualnych błędów.
W dobie Big Data możemy się spodziewać podobnych problemów także w innych aplikacjach biznesowych. Przykładem błędu może być nieprawidłowe dołączenie zestawów danych do źródła raportów, co skutkuje niewłaściwym zaplanowaniem kampanii marketingowych.