Gdy wszystkie materiały zostały już napisane, a targi przeszły do historii, można z powodzeniem napisać o tym, jak powstawał ten projekt.
Wszystko zaczęło się od instalacji WordPressa – cały blog był hostowany na tej platformie mimo to, że IDG posiada własnościowe oprogramowanie CMS. Po prostu WordPress rozwijany w modelu open source okazał się o wiele lepszy do tego zadania, ponadto nie była potrzebna kosztowna licencja na bazę danych SQL Server ani na serwer IIS Microsoftu. Po wybraniu szablonu i umieszczeniu odpowiednich elementów, byliśmy gotowi do startu.
Z kolegą Piotrkiem Waszczukiem przygotowywaliśmy treść. Wiedzieliśmy, że nie damy rady ani zwiedzić, ani opisać wszystkiego, dlatego od razu podzieliliśmy się zadaniami. Potrzebowaliśmy łączności, na miejscu mieliśmy tylko fatalnej jakości Wi-Fi. Okazało się, że na terenie targów organizator nie dał rady dostarczyć porządnych łączy mimo wręcz horrendalnej ceny (9 Euro za godzinę). Na szczęście mieliśmy moją kartę GSM i sporą część wpisów opublikowaliśmy właśnie przez łącze komórkowe 3G (stawka: 15 Euro za miesiąc). W centrum prasowym łącze było minimalnie lepsze.
Mieliśmy do dyspozycji lustrzankę Canon 10D + cztery obiektywy (mój prywatny sprzęt), kieszonkową kamerę SD JVC Everio i kompaktowy aparat Fujifilm Finepix, a także Piotra telefon Samsung Galaxy. Po zaimportowaniu zdjęć za pomocą programu Shotwell
shotwell
edytowałem je w programie GIMP jeśli była taka potrzeba:
gimp
By następnie umieścić w zasobach bloga. Zdjęcia te czasami publikowaliśmy bez żadnych korekcji czy edycji, gdyż nie było na to czasu. Niekiedy musieliśmy pogodzić się ze słabą jakością techniczną zdjęć i wideo. Nie wszędzie dałem radę wejść z lustrzanką i kamerką, musiały nam wystarczyć zdjęcia zrobione telefonem Piotra. Gdy nie było czasu na obróbkę, do publikacji zdjęć używaliśmy Picasy.
Materiał wideo po zrzuceniu z karty pamięci został pocięty i złożony w programie Kdenlive:
kdenlive
Program ten jest obecny w wielu dystrybucjach Linuksa, korzystam z wersji beta, która nie zawsze jest tak stabilna, jakbym tego oczekiwał i posiada jeszcze mnóstwo błędów, ale w zamian za to oferuje ciekawe możliwości edycji. Po wyrenderowaniu każdego z materiałów, udawałem się do centrum prasowego, gdyż było to jedyne miejsce na targach, gdzie łącze internetowe w miarę działało i dało się opublikować wideo w serwisie Youtube. Piotr publikował niektóre materiały z „centrum biznesowego” w hotelu.
Ostatni z filmów zmontowałem w samolocie. Oprogramowanie open source zastosowane prawie od początku do końca, sprawdziło się bez większych problemów.