Technologia analizy strumienia wideo jest dostępna od kilku lat, ale barierą w powszechnym wdrożeniu był dotąd niedostatek mocy obliczeniowej komputerów. Obecnie jest to standard – można tego doświadczyć w serwisie Youtube. Kilka miesięcy temu umieściłem krótki materiał filmowy z czasu wolnego w trakcie jednej z konferencji w USA. Ani w podpisie, ani w komentarzach nie było żadnych wskazówek. Tymczasem w polecanych klipach regularnie pokazuje się wpis z innego wideobloga, zawierający film nakręcony w tym samym miejscu. Jedyną wskazówką mogło być wideo – nie może być to IP, bo film zmontowałem w samolocie do Polski a opublikowałem już z kraju. Muzyka, która jest tłem do klipu, została wykonana przez niemieckiego artystę i popularna jedynie w Europie. Jak widać, technologia przygotowana do zadań specjalnych znalazła swoje zastosowanie w usłudze komercyjnej kierowanej do zwykłego użytkownika.
Połączenie informacji z serwisów społecznościowych z analizą obrazów oraz wideo daje możliwości inwigilacji, o których nie śniły nawet agencje rządowe USA i ZSRR razem wzięte, w apogeum ich działań.

Kto by wtedy uwierzył, że można będzie automatycznie połączyć:

  • zdjęcia (analiza twarzy i innych obiektów),
  • filmy (analiza wideo),
  • treść maili (automatyczne tłumaczenie, korelacja zdarzeń),
  • widok z kamer CCTV (twarze, a nawet identyfikacja po sposobie chodzenia, HP ma taką technologię),
  • informacje z programów lojalnościowych,
  • transakcje kartami płatniczymi
  • bilingi telefoniczne, statystyki połączeń, nawyki,
  • zapisy ruchu samochodów pozyskane z systemów rozpoznawania tablic rejestracyjnych
  • zapis korzystania z biletów okresowych komunikacji publicznej,
  • informacje z czytników RFID odczytujących tagi umieszczane przez producentów w odzieży lub przedmiotach codziennego użytku,
  • informacje wystawiane na Facebooku i w innych sieciach społecznościowych,
  • informacje wysyłane przez oprogramowanie na domowych komputerach i telefonach (złośliwe lub w ramach licencji, na którą zgodził się użytkownik),
  • wpisy z telefonów komórkowych wraz z lokalizacją właściciela.

Wszystko powyższe jest łączone automatycznie dla dużej populacji ludzi, wręcz na skalę państwa lub co najmniej regionu (przykład: Londyn).
Wiele z tych mediów, takich jak telefonia komórkowa czy Internet jeszcze wtedy nie istniało, a nikt nie spodziewał się eksplozji prywatnych informacji umieszczanej z własnej woli przez Internautów w sieciach społecznościowych.