Przez kilka lat użytkownicy iPhone’ów musieli łamać zabezpieczenia, by wprowadzić własne aplikacje spoza listy zatwierdzonej przez Apple. Problem był poważny, szczególnie w przypadku aplikacji mobilnych do systemów takich jak ERP, gdyż jailbreak podwyższa podatność iOS na ataki. Z kolei zgłoszenie aplikacji do App Store wiąże się z dostarczeniem Apple kodu źródłowego oprogramowania – co nie pasuje do modelu zamkniętego, stosowanego przez wiele firm.
Na konferencji Synergy 2012 firma Citrix zaprezentowała rozwiązania do dostarczenia aplikacji na dowolne urządzenie. Otóż Receiver jest obecny w obu najważniejszych sklepach (App Store, Google Play) i już obsługuje dystrybucję firmowych aplikacji z korporacyjnego repozytorium. Na dobry początek deweloperzy opracowali korporacyjnego klienta poczty elektronicznej oraz przeglądarkę internetową zintegrowaną z firmową infrastrukturą (a zatem bezpieczniejszą od mobilnej Safari). Aplikacje te są uruchamiane w chronionym środowisku smartfonu lub tabletu i są centralnie zarządzane. Jest to wielki postęp, gdyż umożliwia bezpieczne uruchomienie każdej firmowej „apki” nawet na nieznanym urządzeniu, bez konieczności łamania zabezpieczeń (Apple) lub włączania instalacji niezatwierdzonego oprogramowania (Android). Wreszcie będzie można sprawić, by konsumenckie telefony z systemem iOS lub nieutwardzonym Androidem można było w kontrolowany sposób wykorzystać do pracy z firmowymi danymi. Idea BYOD staje się faktem.
Po szczegóły zapraszam do najbliższego numeru tygodnika Computerworld.
Co zmusiło Apple, firmę znaną z maksymalnego ograniczania dostępu do urządzeń, do tak desperackiego kroku, jak zgoda na instalację „apek” przez Receiver w kontenerze wewnątrz iOS? Czy chodzi tu o regularnie przegrywaną konkurencję z Androidem? A może ktoś w Apple wreszcie usłyszał chór życzeń pochodzący od IT różnych firm: „My chcemy dostarczyć firmowe aplikacje. My chcemy nimi zarządzać w sposób bezpieczny”. Teraz się da, przetestowałem to w praktyce.