Ponieważ autor tego bloga otrzymał służbowego laptopa (Fujitsu-Siemens Amilo Pro V3525), niezbędne okazały się narzędzia do pracy na obu komputerach w możliwie elastyczny sposób. Na netbooku (MSI Wind U100) od początku działa Ubuntu Linux, zatem nowy komputer również zyskał ten system, w wersji 10.04 LTS zamiast oryginalnych Windows XP Home (edycje domowe nie nadają się do sensownej pracy, co Microsoft potwierdza, wydając o wiele lepsze edycje biznesowe, które polecam).
Na szczęście Ubuntu Linux wyposażony w narzędzie OneConf potrafi utrzymać automatycznie stan zainstalowanego oprogramowania na obu komputerach, doinstalowując w miarę potrzeb pakiety na tym z nich, gdzie któregoś z programów brakuje, zatem skupiłem się na narzędziach, które będą synchronizować katalogi domowe. Linux nie posiada rejestru ani dokuczliwych w synchronizacji plików PST, zatem do synchronizacji między komputerami wystarczy kontrola plików w katalogach domowych oraz wspomniane automatyczne utrzymywanie tego samego oprogramowania po obu stronach. Po kilku testach okazało się, że poczciwy rsync działa na tyle sprawnie, że z powodzeniem nadaje się do okresowej synchronizacji, ale prawdopodobnie po dłuższych testach skorzystam z narzędzia Unison.
Plusy nowego komputera – o wiele szybszy procesor (Core2Duo kontra Atom 1,6), większa rozdzielczość (1280×800 kontra 1024×600). Minusy: sprzęt jest używany, zużyta bateria wytrzymuje zaledwie 15 minut pracy. Różnica w ilości RAM (1GB kontra 2GB w netbooku) nie wpływa tak bardzo na wydajność, natomiast bardzo poważnie widać wpływ prędkości pracy dysku (5200rpm kontra hybrydowy Momentus XT w netbooku – MSI Wind z takim dyskiem jest co najmniej 3x szybszy przy operacjach dyskowych).
Oto dowód:
Tak wygląda raport z wydajności dysku z netbooka
Momentus w netbooku
A tak z dużego laptopa

Najgorszym minusem jest jednak błyszcząca matryca. Nadal nie wiem dlaczego użytkownicy przedkładają wygląd komputera nad ergonomię pracy w pomieszczeniach oświetlonych zgodnie z odpowiednimi normami (500-1000lx). Tęsknię za jakością matrycy testowanego kiedyś Lenovo T510.