Od informacji o współpracy Nokii z Microsoftem w sprawie systemu do smartfonów, analitycy wskazywali na problemy fińskiego producenta. Widać to także na giełdzie, NOK spada, szykują się największe od dawna zwolnienia grupowe. Mi jednak najbardziej szkoda systemu Symbian OS. Już można mówić o nim w czasie przeszłym, bo wiadomo, że będzie zastąpiony przez WP7, zatem jego rozwój będzie hamowany.
Korzystam z Symbiana od czasów pierwszego smartfona w mojej kieszeni, była to Nokia 7650. Używałem Windows Mobile w różnych wersjach, testowałem iPhone’a i WP7, ale Symbian dla mnie po prostu był najlepszy. To był bardzo dobry system dla użytkowników, którzy nie potrzebują dotykowego ekranu i cenią sobie możliwość dostosowania systemu do swoich potrzeb. Nokia z Symbianem działała o wiele dłużej na jednym ładowaniu baterii niż HTC z Windows Mobile/WP7. Jedyne czego mi brakowało w kolejnych telefonach z Symbianem od czasów Nokii 9300, to programowy klient BlackBerry.
Niestety razem z rozwojem sprzętu nie idzie w parze rozwój oprogramowania. Świetnego Intellisynca już nie ma. Do E72 nie ma polskiej paczki syntezatora głosu (a w E71 była!), ponadto nawet angielskiego TTS nie można użyć do skrzynki Mail for Exchange. Skutek? Trzeba skonfigurować skrzynkę IMAP by móc odsłuchać maile po angielsku (czasami to robiłem). Kolejna wada – system się często resetuje, starsze wersje S60 były stabilniejsze. Platforma Symbian nie będzie rozwijana nawet w modelu open source, bo Nokia wycofała źródła systemu, ponadto znacznie większe perspektywy rozwoju ma Android.
Czekam na godnego następcę wygodnego dla mnie Symbiana. Na razie nie widać na horyzoncie niczego, co mogłoby być tak wygodne w telefonach bez dotykowego ekranu. Oczywiście zawsze zostaje BlackBerry, który od lat jest biznesowym standardem ze względu na prostą obsługę poczty elektronicznej.