Każda technologia kiedyś przejdzie do lamusa. Gdy piszę te słowa, właśnie pożegnaliśmy pierwsze trwałe slajdy Kodachrome – firma Kodak zaprzestała produkcji rok temu, chemikalia nie są już dostępne, ostatnie laboratorium, które potrafiło je wywołać, właśnie zakończyło świadczenie tej usługi.
Cóż było takiego niezwykłego w tych przezroczach? Miały bardzo cienką emulsję, charakteryzowały się wysoką rozdzielczością i mocnymi, pełnymi barwami. Fakt, miały problem z fioletem i czasami purpurą, ale był to świetny materiał – zaletą i wadą zarazem był sposób obróbki, w którym barwniki nanoszono w procesie wywoływania. Dzięki temu, slajdy te były bardzo trwałe, o wiele trwalsze niż późniejsze filmy wywoływane w E6. Poważnym problemem było wywołanie takiego filmu, niestety dało się to zrobić tylko za granicą, w Europie tylko w Niemczech oraz w Szwajcarii.

Fotografowałem trochę na Kodachromach jeszcze Zenitem TTL. Film ten nie wybaczał złego naświetlenia, ale w zamian za to miał niesamowite barwy – moim zdaniem tego żaden projektor cyfrowy nie potrafi. Przy pomocy cyfrowego projektora nie da się zrobić takiego nastroju, takiej głębi i siły przekazu obrazu, jakie dawały barwne przezrocza.
Myślę, że za 100 lat nadal kodachromy będą miały piękne barwy, podczas gdy wiele zdjęć cyfrowych utracimy razem z awarią dysków.