Na konferencjach zawsze pokazywane są prezentacje. Każde wystąpienie musi być połączone z zestawem slajdów. Korzystają z nich także wojskowi, ale oni potrafią podejść do całego zjawiska dość krytycznie.
Generał James N Mattis z Marine Corps uważa, że: „Powerpoint nas ogłupia”. Równie negatywnie o tym narzędziu wypowiada się gen. bryg. H. R. McMaster, który zakazał korzystania z prezentacji podczas narad wojskowych. Twierdzi on, że „prezentacje Powerpointa są niebezpieczne, gdyż mogą tworzyć iluzję zrozumienia oraz błędne wrażenie kontroli. Niektórych problemów w rzeczywistym świecie nie da się ująć w punktach”.
Niewątpliwie ma rację.
Nie wszędzie PowerPoint ma sens, ponadto zbytnie komplikowanie obrazu przedstawianego razem z wystąpieniem prelegenta bardzo męczy widownię. Prezentacja może zawierać zbyt wiele szczegółów, których nie da się odczytać z ekranu w tym czasie, co wymaga „przełączania” uwagi widowni między tym, co mówi prelegent, a materiałem w tle.
Z kolei prezentowanie banałów powoduje znużenie i „wyłączanie się” słuchaczy.
Jak bardzo skomplikowane bywają obrazy w prezentacjach? Oto przykład:
(oryginał, w pełnej rozdzielczości jest tu, źródło – NY Times).

Gdy zrozumiemy ten slajd, wygramy wojnę – sucho skomentował generał McChrystal. Ma rację.

Prezentacje wizualne mają jeszcze jedną wadę – czas, który trzeba poświęcić na ich przygotowanie. W moim przypadku opracowanie prezentacji do cyklu wystąpień „Bezpieczeństwo i zdrowy rozsądek” zajęło kilka godzin. Musiałem zebrać i opracować sporo materiałów graficznych, narysować schematy blokowe, wypracować sposób czytelnego pokazania obiektów.
Generałowie, o których mowa w tekście, wspominają, że przygotowanie różnych prezentacji zajmuje im około godziny dziennie, gdyż każde wystąpienie wymaga „podkładu” w postaci barwnych slajdów.
Sens narad zaczyna się gdzieś zatracać, zamiast dyskusji z przygotowanymi merytorycznie partnerami, pojawia się wymiana efektownych grafik i animacji. Na szczęście jeszcze nie wszystkie prezentacje takie są.
Najżywszą reakcję widowni zanotowałem podczas prezentacji, gdzie po przełączeniu do drugiego pulpitu pokazałem na żywo przejęcie domeny Active Directory za pomocą prostego skryptu i wykorzystania powszechnego, ale fatalnego w skutkach błędu administratora. Reakcja ta nie była spowodowana bajeranckimi animacjami (Compiz, domyślnie włączony w typowej instalacji Ubuntu), ale raczej tym, że wreszcie ktoś pokazał coś na żywo. Podobna była prezentacja dwóch Szwedów na ubiegłorocznej konferencji RSA – oni całość ataku demonstrowali na żywo, wstawiając jedynie notatki z OneNote.
PowerPoint (a także Impress) jest świetnym narzędziem, ale trzeba umieć korzystać z niego z umiarem. Wśród adminów pokutuje stwierdzenie, że jest to jedyne znane im środowisko, w którym każda technologia działa poprawnie.