Wypowiedzi niektórych dostawców technologii przyprawiają specjalistów o bóle brzucha ze śmiechu. Taką przypadłość zafundował fotografom Anssi Vanjoki z firmy Nokia podczas konferencji w Helsinkach. Otóż pan ten skomentował pracę profesjonalnego fotografa:

„There will be no need to carry around those heavy lenses”

Dodał też, że niebawem telefon komórkowy będzie mógł rejestrować wideo w rozdzielczości full HD i przesłać obraz bezpośrednio do telewizora.
Czyli profesjonalna lustrzanka i kamera w komórce? Ciekawe.
Aby powstała dobra profesjonalna fotografia, potrzeba:

  • fotografa,
  • obiektywu,
  • aparatu, a w nim migawki i matrycy światłoczułej (lub filmu, co jest już dość rzadkie),
  • oprogramowania, które przetworzy zarejestrowane informacje.

Aby zdjęcie było dobrej jakości, musi być mało zaszumione i musi dobrze oddawać detale. Tymczasem im mniejsza matryca, tym większe szumy a im mniejsza średnica szkieł obiektywu, tym trudniej o detale. Doskonale rozumie to firma Canon, sprzedając aparaty z pełnoklatkową matrycą (24×36 mm o powierzchni 864 mm kw, takie jak np. świetny EOS 5D mk2), standardem wielu lustrzanek jest z kolei matryca APS-C (ok.16×24 mm, powierzchnia 370 mm kw). Nikon stosuje oba te standardy. Rozumie to także firma Hasselblad, której aparaty są nadal klasą dla siebie – właśnie do nich sprzedaje się paczki z matrycą dołączane zamiast kasetki z filmem. Niezrównana jakość zdjęć. Trudno matrycę o takich rozmiarach umieścić w telefonie.
Nowoczesne lustrzanki dają zdjęcia o jakości nadającej się do druku przy ekwiwalencie ISO 3200, a niekiedy 6400 (sprawdziłem osobiście). Przy jasnym obiektywie (f/1.4 lub f/1.8) umożliwia to fotografowanie bez lampy błyskowej dopóki fotograf cokolwiek widzi. Nie jest to nic nowego, Zenit TTL + Helios 50 f/2 + Fotopan HL wywoływany na 1600 a nawet 3200 ASA umożliwiał to już w latach osiemdziesiątych.
Obiektyw nie może być zbyt mały, bo inaczej nie będzie miał wystarczającej jasności, ponadto w małym szkiełku trudno skompensować wszystkie niedoskonałości optyczne.
Nie spotkałem dotąd aparatu zainstalowanego w telefonie komórkowym, który mogłoby się równać jakością z amatorską lustrzanką Canon EOS 300D z 2003r. wyposażoną np. w tani obiektyw 50mm f/1.8.
Kieszonkowy Pentax Optio 330GS z roku 2001. (rozdzielczość 3Mpix) robi znacznie lepsze zdjęcia niż wszystkie Nokie, jakie kiedykolwiek testowałem. Dlaczego? Bo ma dobrą optykę.
Liczba megapikseli aparatów instalowanych w komórkach służy jedynie do reklamy. Chyba, że założymy przyjmowanie zdjęć, które w opinii naszego fotoedytora nadają się jedynie do kosza.
Nie znaczy to, że zdjęcia wykonywane telefonem są bezużyteczne. Dopóki nie będzie jakiegoś przełomu technologicznego, aparaty w telefonach komórkowych mogą służyć tylko do amatorskich zdjęć, do uchwycenia ulotnej chwili. Do tego nadają się świetnie.
Kto nie wierzy, niech zrobi taki eksperyment: wybierze sobie ładny motyw, na przykład samochód sportowy (tutaj AC Cobra) w pełnym słońcu i zrobi dwa zdjęcia – jedno komórką, drugie lustrzanką. Potem z obu zdjęć wytnie obszar 500×400 pikseli w pełnym powiększeniu. Oto wyniki:
Tak wygląda fragment zdjęcia z komórki:

A tak z lustrzanki (Canon EOS 300D, 50 mm f/1.8, ISO 400, JPG, program P – tego aparatu używam czasami do „zwykłych” zdjęć, pamiątkowych):

Nokia jeszcze musi popracować nad optyką by mogła zastąpić lustrzankę…
Aż się ciśnie na usta cytat z kabaretu Dudek:

„Praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb”

.