Większość pecetów działa przy typowych zadaniach biurowych. Ile do tego potrzeba CPU? Czy naprawdę wielordzeniowe procesory są niezbędne do pracy? Takie pytania zadają sobie także nasi czytelnicy. Odpowiedź wcale nie jest prosta.

Gdyby określić dolny próg wydajności komputerów do pracy, okazałoby się, że po spełnieniu dwóch warunków, wystarczyłby typowy Atom instalowany powszechnie w netbookach. Należałoby  wyposażyć komputer w porządny akcelerator grafiki (a nie przeraźliwie wolną kartę Intel 945). Drugim warunkiem jest wykorzystywanie systemu operacyjnego, który ma niewielkie potrzeby własne i optymalnie napisanego oprogramowania.

W 2006r używałem komputera z procesorem 1,6 GHz (Toshiba SPM 30), wydajność tego procesora była z powodzeniem wystarczająca do komfortowej pracy z Windows XP lub Linuksem. Niestety nie dało się na nim pracować w systemie Windows Vista, który akurat miał swoją premierę (mimo 2 GB RAM). Przyczyną był brak stabilnych sterowników do akceleratora graficznego. Po dość długich pracach ledwie udało się włączyć Aero. A to był wtedy dość szybki laptop.

Dzisiaj pracuję „produkcyjnie” na netbooku (MSI Wind U100), na którym mam ponad 60 GB dokumentów (praktycznie wszystkie materiały i dokumenty, które przygotowywałem dla Computerworlda). Chociaż jest to zdecydowanie słabsza maszyna od dzisiejszych stacji roboczych i dużych laptopów, do pracy wystarcza. Dlaczego? Nie używam Windows Vista ani 7 (chociaż próbowałem obu, mam 2 GB RAM). Do tak słabej maszyny najlepszy jest Windows XP albo Linux. Jeśli chodzi o prędkość pracy, to do typowych zadań, którymi się zajmuję, z powodzeniem wystarczy netbook. W pracy podłączam monitor 19”  LCD, zewnętrzną klawiaturę i myszkę.

Jestem przekonany, że większość typowej pracy biurowej, związanej z edycją pojedynczego dokumentu można z powodzeniem wykonać na komputerze z procesorem rzędu 1,6 GHz z pojedynczym rdzeniem. Aplikacje biznesowe można eksploatować także przez terminal. Wtedy procesor RISC taktowany częstotliwością kilkaset MHz i rozsądnie przygotowany system operacyjny wyposażony w klienta usług terminalowych, z powodzeniem wystarczy, by działało środowisko cienkiego klienta. Resztę zrobi za nas serwer.

Większość mocy obliczeniowej dzisiejszych desktopów jest marnotrawiona na nieoptymalnie napisane aplikacje i systemy. Potrzeby typowego biura zostały zaspokojone mniej więcej w okolicy Office 2000/XP – nie dziwi mnie, że pakiet ten jest tak popularny do dziś.