W ciągu ostatnich lat nastąpił odwrót od fotografii analogowej, tej klasycznej, z użyciem negatywu i pozytywowej odbitki lub filmu odwracalnego. Miejsce filmów negatywowych C-41 i barwnych odbitek zajęły dziś aparaty cyfrowe, które już 6 lat temu oferowały dostateczną jakość zdjęć nawet w amatorskich aparatach. Zdjęcia analogowe, głównie czarno-białe, zostały tylko w specjalnych zastosowaniach, na przykład przy fotografowaniu obiektów o skrajnie dużym kontraście, w fotogrametrii i badaniach naukowych. Negatywy i przezrocza służą także do działań kreatywnych niektórym artystom.

Wszyscy znani mi reporterzy korzystają z cyfrowych lustrzanek, podobnie pracują fotografowie w różnych instytucjach, dokumentujący czasami bardzo poważne zdarzenia. W odróżnieniu od negatywu, dane cyfrowe mogą być bardzo łatwo zmanipulowane i czasami wychodzi to na jaw. Przykładem może być dyskwalifikacja Stiepana Rudnika, którego reportaż Antysport (albo Młode Psy, witryna w języku rosyjskim, tematem reportażu są „ustawki” chuliganów-pseudokibiców) zdobył trzecią nagrodę World Press Photo. Manipulacja została wykryta po analizie plików RAW (surowych danych z matrycy aparatu, jest to jedna z opcji fotografowania cyfrową lustrzanką). Nie jest to pierwszy taki przypadek. Piotr Skórnicki, laureat konkursu Grand Press Foto stracił nagrodę,  fotomontaż nagrodzonego zdjęcia można było łatwo zauważyć.

Nie wiadomo ile zdjęć zostaje zmanipulowanych, ale zdarzało się to także na pierwszych stronach gazet (mówi o tym bardzo dobry tekst Kingi Kenig, fotoedytorki Gazety Wyborczej), nawet takim agencjom jak Reuters.

Jak w takim razie można wierzyć cyfrowym dowodom, które są używane w sądzie? To jest dość skomplikowana sprawa. Zbieranie dowodów z komputera nie jest proste – to trzeba wykonać dobrze, inaczej materiały nie będą miały żadnej wartości. To samo dotyczy zdjęć.

Z drugiej strony, fotografia cyfrowa daje potężne pole do popisu artystom, których ogranicza tylko wyobraźnia. Nikt nie zabroni tworzenia obrazów jak z bajki.

(Ateny, listopad 2009, fot. MM).