Do kilku amerykańskich redakcji przesłano wiadomości, w których opisuje się najnowszy system Microsoftu dla telefonów klasy smartphone. Jeśli wiadomości te są prawdziwe (podkreślam to, gdyż wygląda to dość wątpliwie), po raz kolejny ktoś z kogoś zgapia, kopiuje….

Otóż WP7:

  • ma być pozbawiony wielozadaniowości. Po wyjściu z aplikacji, będzie ona zamrażana, pauzowana.
  • nie będzie obsługiwał Adobe Flash
  • nie będzie umożliwiał dodawania wtyczek do ekranu Today, nie da się zmodyfikować interfejsu
  • będzie obsługiwał gry napisane w środowisku XNA i ma współpracować z internetową usługą Xbox Live, dedykowaną graczom
  • do obsługi multimediów wykorzysta oprogramowanie z wybitnie niszowego w Polsce odtwarzacza Zune
  • w zamian za brak Flasha, będzie miał Silverlight, własnościową technologię Microsoftu, do której niezależne implementacje dopiero powstają i mają mnóstwo wad. Najważniejsze narzędzia deweloperskie też są związane ze środowiskiem.

Czy przypomina to Państwu coś? Tak, są to założenia skopiowane z iPhone’a.

Są jednak różnice – otóż do WP7 będzie można napisać dowolne oprogramowanie i uruchomić je w telefonie. Tu nie ma ograniczeń. Czyli aplikacje biznesowe nie będą wymagały łamania zabezpieczeń.
Przypisanie ludziom interfejsu startowego (czytaj – brak rozsądnych wtyczek do Today) przypomina część ograniczeń z AppStore. Na szczęście nie wszystkich.
Najbardziej dokuczliwym problemem będzie brak wielozadaniowości. Nie będzie można jednocześnie przeglądać poczty, wykonywać notatek i korzystać z komunikatora innego niż MSN, który w Polsce praktycznie nie istnieje. Nie da się nagrać rozmowy i podczas jej prowadzenia zrobić krótkiej notatki. Szkoda.

Sprawę technologii Flash można odłożyć na bok, gdyż Microsoft nie ma tak restrykcyjnej polityki do spraw dystrybucji oprogramowania jak Apple i na pewno pojawi się jakaś implementacja tego standardu. Być może dostarczy ja Adobe. Być może powstanie razem z właściwym wydaniem najlepszej przeglądarki do telefonów i PDA – Opery Mobile.

Z telefonem z systemem Windows Mobile rozstałem się definitywnie, gdyż miał kilka denerwujących cech: był niestabilny i nigdy nie było wiadomo, czy da się odebrać połączenie, w przypadku całkowitego rozładowania baterii traciło się wszystkie ustawienia i zainstalowane programy (zatem zawsze musiałem nosić ze sobą na karcie aktualną kopię bezpieczeństwa), w trakcie działania różnych aplikacji zdarzał się reset urządzenia, który w pewnych warunkach powodował niszczenie plików na karcie pamięci (straciłem kiedyś bardzo wazny wywiad z tego powodu), usunięto mu synchronizację z ActiveSync po sieci bezprzewodowej, poza tym pobierał niesamowite ilości energii. Telefon z WM musiał być ładowany codziennie, przy intensywnym korzystaniu starczał tylko na 5 godzin pracy. Nokia starczała na 4 dni, BlackBerry podobnie.
Mimo wad, był to dobry system dla PDA i tam się sprawdzał.

Pozbawienie WP7 wielozadaniowości oraz ograniczenie dostosowania najważniejszej widocznej części interfejsu, czyli ekranu Today sprawi, że system Windows Phone 7 byc może dołączy do grupy rozwiązań defective by design. Chociaż i tak jest mało restrykcyjny w porównaniu do Apple.

Jeśli  wiadomości, które otrzymałem, są prawdziwe.

Poczekamy, zobaczymy. Microsoft ma naprawdę dużo bardzo dobrej technologii, chociaż trzyma ją na zapleczu.