Jest to zdanie subiektywne i nie trafiają do mnie żadne próby przekonania mnie przez fanboyów Apple. Miałem iPhone’a przez pewien krótki czas, bez żalu z niego zrezygnowałem na rzecz starszego telefonu klasy smartphone. Mimo ładnego interfejsu i przemyślanych opcji oraz dobrze działającej przeglądarki.
Pierwszym minusem iPhone’a są złe założenia konstrukcji mechanicznej: wrażliwy na uszkodzenie ekran dotykowy, którego nie da się obsługiwać w rękawiczkach ani na mrozie, brak przycisków do odbierania połączenia i jego kończenia oraz ogólna badziewność plastiku. Brak przycisków jest najgorszą wadą, bo NIE DA się odebrać w normalny sposób dzwoniącego iPhone’a na mrozie w rękawiczkach. Próbowałem. Widok ajfoniarzy liżących ekran na mrozie jest bezcenny.

W iPhonie brakowało mi:

  1. Wyłączenia wątkowania wiadomości, by móc usunąć pojedyncze SMSy z całej historii. Albo zostawić tylko jeden, konkretny, ze środka. Nie da się. Nie było nawet opcji kopiuj-wklej by przekleić treść, podobno wreszcie jest.
  2. Klienta korporacyjnej poczty BlackBerry. Kto używa, ten wie dlaczego.
  3. Inteligentnej synchronizacji kalendarza z Lotusem, nie tylko Exchange. Podobno miało to działać, ale nie widziałem nigdzie u nikogo w praktyce.
  4. Kart pamięci, na których mógłbym przechować dokumenty czy muzykę. Tej opcji raczej nie będzie, bo uniezależniałaby użytkownika od iTunes i milicji Apple, kontrolującej oprogramowanie.
  5. Możliwości połączenia jako dysk wymienny USB z dostępem do pamięci na dane (na standardowych sterownikach klasy usbstor w systemach Windows i Linux, by móc przesłać dowolne pliki) oraz wysłania plików przez interfejs bluetooth.
  6. Użycia telefonu jako modemu do laptopa (podobno teraz to działa).
  7. Wymiennej baterii. Kto wyjeżdżał gdziekolwiek w teren (na przykład pod namiot), ten docenia normalny telefon z wymiennymi akumulatorami.
  8. Obsługi dwóch APN, co umożliwiłoby bezpieczne połączenie do korporacyjnej sieci.
  9. Javy.
  10. Narzędzi do blokowania niechcianych wiadomości SMS (Nokia: SMS Spam Manager).
  11. Automatycznego odrzucania przychodzących połączeń i odsyłania do nadawcy predefiniowanej wiadomości SMS zależnej od grupy numerów (Nokia: Call Manager).
  12. Obsługi komunikatorów Gadu-Gadu ORAZ Tlen.pl (mobiDesk, tlen.mobile; oba napisane w Javie, patrz punkt 9).
  13. Szybkiej klawiatury telefonicznej z dobrze działającym słownikiem T9 oraz narzędzi do wysyłania wiadomości SMS bez polskich znaków (Nokia: NaSMS). Klawiaturka ekranowa mi zupełnie nie podpasowała. Już rysik w PDA był dla mnie wygodniejszy.
  14. Zarządzania odbieraniem MMS w roamingu (by nie płacić za transfer danych za granicą, podobno wreszcie to działa).
  15. Narzędzi do zdalnego wyczyszczenia zawartości w razie zagubienia (podobno już jest).
  16. Aplikacje nie mogą działać w tle (z nielicznymi wyjątkami), czyli nie mogę jednocześnie nagrywać rozmowy z kimś i szybko przeliczyć coś w arkuszu kalkulacyjnym podczas rozmowy. W Nokii 9300 czy MDA/XDA – bez problemu.
  17. Brak adblocka w przeglądarce Safari. Wada ta mi za bardzo nie dokuczała, bo rzadko korzystałem z dostępu do Internetu w telefonie. Ale gdybym miał korzystać z przeglądarki codziennie, nie wyobrażam sobie surfowania po necie bez tego niezbędnego dodatku.
  18. Poszanowania prywatności. Telefon iPhone wysyła do producenta (przy każdym uruchomieniu!) informacje o zainstalowanym oprogramowaniu, przy czym Apple może zablokować dowolny program, który zainstalowałem. A jak ja tego nie chcę? To mam nie używać iPhone’a? Właśnie tak!

Do powyższego dodajcie simlock operatora w niemal wszystkich iPhone’ach dostępnych razem z pakietem internetowym. Zamiast płacić krocie za roaming, warto użyć specjalnych kart roamingowych lub prepaida lokalnego operatora (np. O2 Your Country z Wielkiej Brytanii). Masz simlocka – płacisz więcej, bo takiej karty nie użyjesz. Dodatkowo może czekać niespodzianka w postaci rachunku za GPRS w roamingu. Oczywiście stara Nokia w kieszeni z taką kartą załatwia sprawę, ale wtedy i tak warto wyłączyć iPhone’a, by nie mieć przykrej niespodzianki przy rachunku. To po co go w ogóle brać za granice?

Oczywiście część z tych wad można usunąć lub zmniejszyć ich dokuczliwość dzięki instalacji dodatkowych programów z Cydii rodem, ale po pierwsze jest to łamanie licencji oprogramowania iPhone’a i powoduje utratę gwarancji (co w przypadku tego delikatnego wynalazku jest bardzo ważne), po drugie jest to półśrodek, który obchodzi problem a przy okazji wprowadza nowe kłopoty (niższe bezpieczeństwo przenośnego komputera, który cały czas jest połączony z Internetem, czyli narażony na atak).

Dyscyplina specjalna – telefon.
Gdy porówna się czułość iPhone’a z Nokią (6210, 6310i, 6260, N90, 9300 Communicator, 6500), BlackBerry (8520, Bold) czy muzealnymi zabytkami GSM (Motorola CD160, Motorola StarTAC, Alcatel HB200) widać wyraźnie, że zabawka firmy Apple nie ma nic wspólnego z porządnym telefonem. Z Nokii 6310i lub 9300 dało się zadzwonić w tych miejscach, gdzie iPhone nie pokazywał w ogóle żadnej sieci lub każda próba połączenia kończyła się niepowodzeniem mimo w miarę silnego sygnału. iPhone nie służy do dzwonienia, jest jedynie multimedialną zabawką, która od czasu do czasu może posłużyć jako telefon.

A czy wiecie, że są telefony podobne do iPhone’a z wyglądu i pozbawione niektórych z tych wad? Na przykład od razu obsługują dwie karty SIM i karty pamięci czy usbstor, nigdy nie miały simlocka, mają Javę, nieco podobny interfejs, wymienną baterię (w komplecie są dwie)… i tak dalej. Niektóre mają nawet wbudowany odbiornik analogowej telewizji. Są to chińskie klony iPhone’a po 400 zł na Allegro. Mają za to inne wady.

Reasumując iPhone’a – ma świetnie wyglądający graficzny interfejs, dobrze dopracowane aplikacje, ale wszystko przekreśla kilka założeń w konstrukcji urządzenia oraz towarzyszącego mu ekosystemu.

100% defective by design

Gdyby bardzo subiektywnie porównać iPhone’a ze starym telefonem, mogłoby to wyglądać tak:

Grafika ze starych zasobów. Porównanie nie jest już aktualne, bo Apple w końcu poprawiło gniota, ale oddaje sens i problem tego zjawiska, jakim jest celowe ograniczanie funkcjonalności.